Drugi z lewej Alfons Laska.

Bracia Laska z Bytowa

Początek marca wiąże się z ogólnopolskim wspomnieniem „Żołnierzy Wyklętych”, czyli całej rzeszy bojowników, którzy nie pogodzili się z zaistniałą powojenną rzeczywistością, czemu dawali wyraz w pracy konspiracyjnej i walce zbrojnej. Bytów, którego mieszkańcy podziwiają „Żołnierzy Wyklętych”, dał temu wyraz zainteresowaniem z jakim przyjęto pamiętną wystawę. W mediach i w okolicznościowych wystąpieniach podkreśla się i często wspomina fakt operowania grup słynnego mjr „Łupaszko” na południowych Kaszubach i na krańcach dzisiejszego powiatu bytowskiego. Tymczasem, jak to często bywa, pod latarnią może być najciemniej. Otóż okazuje się, że wcale nie trzeba odwoływać się do wydarzeń z ościennych powiatów lub ich pogranicza, by dowieść, że można odnaleźć ślady mjr Łupaszko w samym Bytowie… Na jeden z nich natrafić można, śledząc dzieje dawnej bytowskiej rodziny Laska. Nie tak dawno, bo 03.11.2013, na stronie internetowej (http://bytow.naszemiasto.pl/artykul/bytowskie-forum-animatorow-kultury-ilosc-miejsc-ograniczona,2053126,t,id.html) jeden z internautów kp (gość) napisał : /kpt. Alfons Laska „Skała”; (od 5 do 10 sierpnia p.o. dowódcy batalionu po zranieniu rtm. „Sokoła”); gdy zajrzałem do googole – znani mieszkańcy Bytowa, to zdziwiłem się bardzo,iż ta postać nie znalazła zainteresowania Waszych włodarzy miasta. Niestety znane są losy kpt. Alfonsa Laska w czasie powstania, ale po niewoli jenieckiej słuch po nim zaniknął i tutaj prośba o zweryfikowanie informacji pobytu, czy też śmierci. Wyzwanie dla internautów Bytowa, portalu Nasze Miasto, pozdrawiam. Ten prowokacyjny wpis spowodował, że warto było co nieco dowiedzieć się o kpt. Alfonsie Laska. Jak się okazało, „kpt.” też nie jest precyzyjny i losy Alfonsa Laska w czasie powstania nie są jeszcze całkowicie poznane.

Trochę genealogii

Wojciech Laska (1754 – 1833) miał żonę Teresę, z którą mieszkał w miejscowości Rów, gdzie swego czasu pastorem był dziad przyszłego feldmarszałka von Yorck – Gostkowskiego. 13 grudnia 1790 r. urodził się im syn Jan Tomasz (zm.1855 r.), który 07.02.1831 r. poślubił Katarzynę Manteufel (1809 – 1880). Dnia 30 kwietnia 1840 r. także w m. Rów przyszedł im na świat syn Jakub (zm. 16.07.1929 w Niezabyszewie). Ten zaś 01.06.1874 r. poślubił w Borzyszkowach urodzoną w 1849 r. w Windorp Filomenę Karolinę Kopp Ostrowską, córkę Michała Szymona (1822 – 1897) i Łucji Leokadii z.d. Wysocka (1828 – 1873). Wśród wielu dzieci jakie mieli był syn Józef Antoni Laska urodzony w m. Wojsk 30 listopada 1881 r. Jego żoną została pochodząca z m. Przewóz Marta Magdalena Pluto Prądzyńska, córka Roberta Augusta (ur. 1853 w Osławie Dąbrowie), syn Michała i Karoliny Heleny z. d. Wika Czarnowska – zm. 1924 r. w Przewozie) i Pauliny z. d. Kropidłowska (ur. 1866 w Czarnej Dąbrowie, córka Józefa i Barbary z. d. Bereza). Ślub odbył się w Ugoszczy 02.06.1908 r. Józef Antoni i Marta Magdalena Laska mieli ponoć jedną córkę Janinę (?) i czterech synów; najstarszy Hubert Alfons Laska (ur.1909 r. w Lipuszu lub Kościerzynie) po wojnie mieszkał w Tczewie); Alfons Lucjan, rocznik 1913’ Jan Paweł, rocznik 1910 oraz urodzony i zmarły w okresie niemowlęcym w 1921 r. Bernard Alojzy.

Alfons Laska

Drugi z lewej Alfons Laska.

Drugi z lewej Alfons Laska.

Nietrudno się domyślić, że trzeci z synów Józefa Laska, Alfons Lucjan, to ów wskazany przez internautę kpt. „Skała”. Choć w dostępnym materiale genealogicznym Stanisława von Zmuda Trzebiatowski widnieje, iż przyszły powstaniec warszawski urodził się w Chojnicach, to inny genealog – hobbysta Zdzisław Żmuda Trzebiatowski ustalił, że jednak miejscem jego urodzenia był Bytów. Działo się to 28.10.1913 r. Ponieważ rozbieżności co do miejsca urodzenia jednak wystąpiły, stąd Alfons Laska mógł przez Bytów nie być zauważonym. Z drugiej strony formacja w jakiej służył, czyli batalion Korpusu Bezpieczeństwa (KB) „Sokół”, nie była powszechnie znana. Stąd warto prześledzić, co wiemy lub czego możemy dowiedzieć się o kpt. „Skała”. Z całą pewnością był II zastępcą dowódcy batalionu „Sokół”. Batalion sformowano w pierwszych dniach powstania, a swą nazwę wziął od pseudonimu jego organizatora rtm./mjr Władysława Olszowskiego ps. ”Sokół”. Był to oficer, który swe wojskowe doświadczenie zdobył w czasie Wielkiej Wojny; był m.in. dowódcą szwadronu w polskiej 5. Dywizji Strzelców Syberyjskich. W wolnej Polsce był oficerem zawodowym, w tym zastępcą komendanta i kwatermistrzem Szkoły Podoficerów Zawodowych Kawalerii w  Grudziądzu, jego bezpośrednim przełożonym miał wówczas być mjr Tadeusz Komorowski, późniejszy gen. „Bór”. Historia batalionu „Sokół” rozpoczęła się pierwszej nocy po godzinie „W” w mieszkaniu Władysława Olszowskiego.

Pierwszy z lewej  d-ca batalionu mjr W-. Olszowski  na końcu  Alfons Laska.

Pierwszy z lewej d-ca batalionu mjr W-. Olszowski na końcu Alfons Laska.

Jak się później okazało, zgromadzona wówczas mała grupa oficerów i żołnierzy związanych z utworzoną jeszcze przez gen. Sikorskiego w 1939 r. konspiracyjną Organizacją Wojskową Kadra Bezpieczeństwa (od listopada 1943 r. Korpus Bezpieczeństwa) utworzyła oddział, który w niedalekiej przyszłości stał się „zalążkiem świetnie zorganizowanej, silnej jednostki, wyposażonej w liczne służby pomocnicze i zdolnej do spełnienia ważnych zadań zaczepno-obronnych”. Żołnierze jego rekrutowali się nie tylko z Korpusu Bezpieczeństwa, ale i z ochotników, co powodowało, że batalion sukcesywnie rozrastał się. 4 sierpnia osiągnął stan ok. stu pięćdziesięciu żołnierzy. Batalion „Sokół” operował w kwartale ulic: Żurawia – Krucza – al. Jerozolimskie – Nowy Świat do Książęcej i pl. Trzech Krzyży, stanowiąc część odcinka „Sarna” (d-ca mjr Narcyz Łopianowski ps. ”Sarna”) przedtem 2. Rejon „Litwin” (d-ca rtm. „Litwin” Władysław Abramowicz). I Obwód „Radwan” (Śródmieście) Warszawskiego Okręgu Armii Krajowej (d-ca płk „Radwan” Edward Pfeiffer). W skład oddziału wchodziły dwie kompanie szturmowe: 1. „Żuka” ppor./por. Aleksandra Żuka i 2. „Jawora” ppor./kpt. Adama Kutnika oraz plutony : łączności, bezpieczeństwa, saperów, przeciwpożarowy, techniczno – rusznikarski. W dniu 5 sierpnia 1944, w czasie obchodu posterunku na Kruczej, został ranny dowódca rtm. ”Sokół”, komendę nad batalionem powinien przejąć 1-szy zastępca rtm. Eugeniusz Morozowicz „Janek”, jednak stało się inaczej, gdyż przekazał on te obowiązki ppor. Laska, a sam zadowolił się nieformalną funkcją doradcy dowódcy batalionu. Tak bytowianin i rodowity wielopokoleniowy Kaszuba został dowódcą powstańczego batalionu, którym dowodził jako pełniący obowiązki do 10 sierpnia. Materialnym dowodem jego dowodzenia jest cytowany przez Jana Lissowskiego (str.25.) meldunek, jaki wysłał do „Litwina” w dniu 7 sierpnia 1944 r. o przebiegu akcji z dnia poprzedniego:

„Niemcy z BGK o godz. 14 w sile 1 + 15 pod silną osłoną k.m. wykonali wypad ul. Bracką. Sytuacja była groźna. Posterunek nasz z braku amunicji nie mógł powstrzymać naporu. Rzucono do akcji Oddział Szturmowy „Sokół” wyposażony w 1 kb + 20 nb., 1 rozpylacz + 3 magaz., 5 granatów + 3 pistolety maszynowe.
Brawurowym szturmem, z pogardą śmierci, przy pomocy granatów po godzinnej ciężkiej walce Niemcy zostali wyrzuceni z bloku nr 14, a wycofując się podpalili dom. O godz.15.15 przychodzi pomoc od Żegoty. Niemcy z BGK prowadzą huraganowy ogień, dom płonie.
Rzucono drużyny przeciwpożarowe do gaszenia… Około godz.17 walka całkowicie ustaje…
Nasze straty: 1 zabity, 1 ranny Straty npla: 4 zabitych. Ile pozostało zabitych i spalonych w pozostałym bloku, nie stwierdzono.
Podczas akcji wyróżnia się jak zwykle Oddział Szturmowy „Sokół”, a w szczególności kol. Błoniak, kol. Miki (starszy), i kol. Rozpylacz”.

Inna informacja dotyczy dnia 8 sierpnia, kiedy to przybył do „Skały”, wówczas zastępującego rannego „Sokoła”, por. „Zych” z prośbą o współdziałanie (str. 53). Jest ona o tyle ważna, gdyż odnosi się do jednej z najbardziej znanych postaci nie tylko batalionu ale i całego powstania, Antoniego Godlewskiego. Był warszawiakiem, rocznik 1923, lecz ze względu na ojca Franciszka – wicewojewodę nowogródzkiego – część swego życia spędził w Nowogródku. Potem ojciec był wicewojewodą warszawskim i do 1939 r. starostą powiatu warszawskiego. Matka Aniela była z domu Szuman. W okresie okupacji studiował na tajnych kompletach Politechniki Warszawskiej. W „Sokole” był od zarania i z uwagi na posiadany jedyny w oddziale pistolet maszynowy „STEN” był żołnierzem bardzo ważnym, co w połączeniu z wyjątkową urodą i oryginalnym sposobem bycia czyniło go niezwykle popularnym. Był przydzielony do 1. kompanii szturmowej batalionu. Wspomniany „STEN” przed powstaniem był przechowywany w domu przyjaciela Godlewskiego, Stefana Dorocińskiego „Maciek”; jego nowy właściciel otrzymał pseudonim „Antek Rozpylacz”. Brał udział w niemal wszystkich walkach oddziału szturmowego i skutecznie polował na niemieckich strzelców wyborowych tzw. gołębiarzy. Podobno ustrzelił 18 Niemców. Prośba „Zycha” została spełniona i wg skorektorowanej relacji J.Garasa przebiegała tak: szturmówka „Sokoła” wyruszyła… przez świeżo powstałe ruiny domów na Nowogrodzkiej i stanęła w bramie domu w Al. Jer. 23. Według meldunków punktu obserwacyjnego należało spodziewać się ognia nieprzyjaciela od strony rowu i „Gospody Kujawskiej” … Antek, który do tej pory zlikwidował już 18 Niemców, z właściwą sobie odwagą wysunął się pierwszy przed bramę i oddał serię w stronę okopu wroga. W tym momencie padły strzały z cekaemu od tyłu ze strony placówki niemieckiej w „Cafe Otto”, niezauważonej przez obserwacyjny punkt powstańczy. Antek padł na miejscu ugodzony kilkoma kulami. Zginął i żołnierz, który skoczył na jego ratunek… Jedna z żołnierzy batalionu Alicja, „Hanka” Janiszewska, wspominała, że był on bardzo, bardzo odważny. Bardzo sympatyczny, bardzo koleżeński i bardzo, bardzo przystojny. Przystojny był nieprawdopodobnie. Chodził ubrany tak, że nosił hełm i był przepasany taśmą nabojów. Hełm był zdobyczny oczywiście i z dużą wstążką biało-czerwoną. Chodził w butach z cholewami. I później. Nieprawdopodobnie odważny chłopiec, ulubieniec wszystkich. Świetny chłopiec, doskonały kolega, świetny żołnierz. Antoni Godlewski „ Antek Rozpylacz” został po śmierci odznaczony Krzyżem Orderu Virtuti Militari V kl. Stał się legendą i bohaterem warszawskiej młodzieży i takim pozostaje do dziś. 09.08.1944 r. nastąpił kolejny wypad Niemców z BGK w wyniku czego została rozbita barykada na Nowym Świecie róg Książęcej. Naprawa pod silnym ogniem trwała kilka godzin. Na szczęście obyło się bez strat. 10 sierpnia 1944 r. dowodzenie przejął rtm. Morozowicz. W tym dniu o godz. 17 nastąpił nalot niemieckiego samolotu na barykadę powstańczą na Brackiej przy Nowogrodzkiej, po którym nastąpił skutecznie odparty wypad z BGK. W dniu 24.08.1944 r. Alfons Laska na mocy rozkazu nr 14 otrzymał awans z podporucznika na porucznika. 16.09.1944 r. Niemcy zbombardowali oficynę przy ul. Nowogrodzkiej 5 (obok dowództwa). Pod gruzami zginął strz. „Cybuch”, ostatni posiadacz stena „Antka Rozpylacza”. Ciało „Cybucha” wydobyto, lecz mimo intensywnych poszukiwań kultowego już „STENA”, nigdy nie odnaleziono.

Pierwszy z lewej  d-ca batalionu mjr W-. Olszowski  na końcu  Alfons Laska.

Pierwszy z lewej d-ca batalionu mjr W-. Olszowski na końcu Alfons Laska.

Na początku września  oddział zasilili żołnierze batalionu KB „Nałęcz”. Poprawił się wówczas stan uzbrojenia batalionu „Sokół”, liczącego pod koniec powstania czterystu żołnierzy. Stan uzbrojenia oddziału przedstawiał się wówczas następująco : pistolety – 46, pm – 11, kb – 22, rusznica ppanc (radz.) – 1, granatnik (radz.) – 1, granaty – 20, butelki zapalające (własna produkcja, zapas stale uzupełniany) – 30.. Przez całe dwa miesiące oddział blokował silną załogę niemiecką, obsadzającą gmach Banku Gospodarstwa Krajowego, utrzymując pozycje do końca powstania. Straty batalionu „Sokół” wyniosły ponad czterdziestu poległych. Po klęsce powstania Laska przebywał w niemieckiej niewoli jako jeniec nr 102592. Pobyt w niewoli Trafił do obozu Lamsdorf (Łambinowice). Podczas pobytu w tym obozie uciekło z jego grupy w ubraniach cywilnych dwóch oficerów. Jednym z nich był ppor. Wolski Brunon. Inna ucieczka miała miejsce podczas transportu do obozu w Sandbostel. Otóż na trasie Wrocław – Stargard Szcz. uciekło aż 11 jeńców. Spośród nich Laska zapamiętał ppor. Ciesielskiego ps. „Robakowski”, który po wojnie prowadził zakład fotograficzny przy ul. Szpitalnej w Warszawie. Wyżywienie w Łambinowicach składało się z ok. 300 g chleba, trzech kartofli i ok. 1 litra zupy. Warunki higieniczne były tam fatalne, jak twierdził, w ogóle ich nie było, więc on i jego koledzy dostali wszawicy, której faktycznie nie pozbył się podczas całego okresu pobytu w niewoli. Apele były tam przeprowadzane często z udziałem psów, które często gryzły jeńców. W Łambinowicach przebywał do 20.01.1945 r. Po przewiezieniu do Sandbostel, co nastąpiło 29.01.1945 r., wyżywienie znacznie się pogorszyło; dostawał 100 g chleba, zupę z nieoczyszczonej brukwi bez soli,1 – 2 ziemniaków. Komendantem tego obozu był mjr (ppłk ?) Westphal, natomiast szczególnie dokuczliwy był sierżant zwany „Margaryną”. Laska został nawet ukarany przez komendanta obozu 3 dniami karceru za przywłaszczenie kawałka deski opałowej. Był też świadkiem aresztowania przez SS w kwietniu 1945 r. ok. 27 oficerów AK za działalność konspiracyjną w obozie. Tu zaczął puchnąć z wycieńczenia. Szczególnie uciążliwe były apele, które trwały ok. 3 godzin, a podczas nalotów alianckich strażnicy strzelali do wychodzących z baraków jeńców. Z Sandbostel przewieziony został 16.04.1945 r. do Lubeki, tam przebywał do 02.05.1945 r., tego dnia został oswobodzony przez Szkotów. Relacje z pobytu w niewoli spisał w czerwcu 1968 r., jest ona przechowywana w Muzeum Jeńców Wojennych w Łambinowicach Opolu, a jej kopia znajduje się także w Muzeum Powstania Warszawskiego w Warszawie. Po wyzwoleniu powrócił do Polski, osiadł w Gdańsku, gdzie zamieszkał z żoną Krystyną z. d. Obroślińska (ur. 1915 r. w m. Żółkiewka – 27.01. 1998 r. w Gdańsku), z którą ożenił się w czasie wojny 27 listopada 1942 r. Szczegóły jego życia powojennego nie zostały poznane.

Filmowa ciekawostka

Z racji sprawowanej funkcji podwładną Alfonsa Laska była Helena Grossówna (1904 – 1994), znana polska tancerka i aktorka teatralno-filmowa. Należała do grona współzałożycieli batalionu „Sokół”, nosiła pseudonim „Bystra”, w batalionie dowodziła pododdziałem kobiecym, który według danych z 24.08.1944 r. liczył 64 kobiety. Po upadku powstania i kapitulacji znalazła się w obozie jenieckim Gross-Lübars, a następnie w Oberslagen. Wyzwolona zastała przez pancerniaków gen. Maczka. Powróciła do kraju i do emerytury w 1964 r. pracowała w teatrze Syrena. Odznaczona została Krzyżem Walecznych i Krzyżem Zasługi z Mieczami. Grała w takich znanych filmach jak: „Dodek na froncie” (1936), „Paweł i Gaweł” (1938), „Zapomniana melodia” (1938), „O dwóch takich co ukradli księżyc” (1962 r. jako Matka Jacka i Placka, czyli braci Kaczyńskich) i wielu, wielu innych. 29. 09. 1944 r. por. Laska też zagrał w filmie; otóż w dniu 29.09.1944 r. na prośbę Niemców nastąpił krótki rozejm pod BGK. Chodziło o uprzątnięcie z Alei Jerozolimskich w okolicy „Cristalu” leżących zwłok kilkunastu poległych żołnierzy niemieckich. Przerwa w walce miała trwać od godz. 13.00 przez 1 godzinę, jednak czas ten został przedłużony do trzech godzin. Żołnierze „Sokoła” wykorzystali rozejm na podjęcia pojemnika zrzutowego. Scena z rozmowy z Niemcami, w której brał udział por. Laska, była filmowana przez polskiego operatora (kaseta wideo była przechowywana przez Jana Lissowskiego w archiwum „Sokoła”).

Wątpliwości

Historię batalionu opracowało trzech autorów: Jan Lissowski, Jerzy Szanser i Marek Werner w niemal niedostępnej dziś książce „Batalion ‘Sokół’ w Powstaniu Warszawskim”. Niestety nikt z wymienionych autorów już nie żyje, dlatego trudno jest zweryfikować zawarte w niej wątpliwości. Otóż niemal we wszystkich opracowaniach Laska widnieje jako kapitan lub ppor/kpt. Faktem jest, że powstanie zaczął w stopniu podporucznika, w książce na zamieszczonej liście oficerów wg stanu na dzień 2 października 1944 r. widnieje pod nr 9. jako kpt. „Skała” Laska Alfons. Wynika stąd, że do niewoli poszedł jako kapitan. Tymczasem we wspomnianych powyżej wspomnieniach dotyczących niewoli Alfons Laska podał w 1968 r. swój stopień wojskowy jako ppor. wojsk samochodowych. Czy autorzy ksiązki pomylili się? Jest to możliwe, lecz bardziej prawdopodobne jest to, że Laska zataił swój stopień lub był to stopień wewnętrzny Korpusu Bezpieczeństwa, który nie został zatwierdzony przez organa weryfikacyjne, co np. podobnie miało miejsce w przypadku ks. gen. Wituckiego z Miastka. Na str. 108. odnotowano wzmiankę o nadaniu orderu Virtuti Militari nr 15 „Skała” Laskowski Jan, tj. Laska Alfons. Kwestie związane z przebiegiem służby wojskowej na pewno zostaną uzupełnione po udostępnieniu akt personalnych Alfonsa Laska. Dokumenty te z całą pewnością znajdują się w Centralnym Archiwum Wojskowym w Warszawie niestety z powodu remontu budynku Archiwum będą mogły być udostępnione dopiero po jego zakończeniu. Z dostępnych źródeł wiadomo, że stopień porucznika Laska uzyskał w czasie powstania tj. 24.08.1944 r., z chwilą kapitulacji jak poinformowało mnie Muzeum Postania Warszawskiego oficerowie uzyskali o jeden stopień wyżej i to najlepiej tłumaczy stopień kapitana podawany przy nazwisku Laska. Jednak by mieć całkowitą pewność co do jego stopnia pozostaje czekać na udostępnienie zasobów archiwalnych CAW.

Jan Laska – Ksiądz od Łupaszki

Ks. Jan Laska.

Ks. Jan Laska.

Rodzonym bratem Alfonsa, a jednocześnie drugim z wymienionych synów Józefa Antoniego i Marty Magdaleny z. d. Pluto Prądzyńskiej był ks. Jan Paweł Laska. Urodził się w leżącym na Pomorzu Bytowie 7 grudnia 1910 r. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości rodzina Laska opuściła Bytów, który nadal pozostawał w granicach Niemiec. Zamieszkali w Chojnicach, gdzie Jan ukończył szkołę podstawową i średnią. Po maturze odbył przeszkolenie wojskowe w szkole podchorążych rezerwy. W 1933 r. wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Wilnie, podejmując jednocześnie studia na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Stefana Batorego, które ukończył 18 czerwca 1939 r., przyjmując święcenia kapłańskie z rąk arcybiskupa Romualda Jałbrzykowskiego*.

Pierwsze parafie

Pierwszą parafią, na którą pojechał jako wikariusz, były Komaje leżące w dekanacie święciańskim, tzw. duża parafia, która liczyła około 7000 wiernych. Jedynie w dwóch wsiach na jej terenie mieszkała nieduża grupa prawosławnych. Niedługo po rozpoczęciu przez niego kapłańskiej posługi wybuchła II wojna światowa. Po 17 września 1939 r. parafia, w której pracował wraz z proboszczem – Aleksandrem Łoszakiewiczem, znalazła się na terenach zajętych przez Rosjan. Gdy ksiądz Łoszakiewicz zmarł nagle 12 kwietnia 1940 roku, ksiądz Jan sam sprawował duszpasterską posługę, czekając na nowego proboszcza, którym pod koniec 1940 roku został dotychczasowy proboszcz parafii Zadziew, ks. Piotr Cęckiewicz. Księdza Jana przeniesiono na miejsce ks. Cęckiewicza i został proboszczem parafii w sąsiednim dekanacie nadwilejskim, którą po latach miło wspominał, mówiąc, iż była „czysto katolicka i polska”. Liczyła ona około 4000 wiernych, bardzo oddanych Kościołowi, znanych z ofiarności i patriotyzmu. Ksiądz Jan przepracował w niej ponad trzy lata, zmagając się z wojenną rzeczywistością, która była jednakowo ciężka tak dla parafian, jak i duchowieństwa. Kiedy 4 lipca 1942 r. rozstrzelano w Berezweczu dziekana z Postaw, ks. Bolesława Maciejowskiego wraz z innymi czterema kapłanami, obowiązki proboszcza przejął dotychczasowy wikariusz, ks. Aleksander Grabowski, który w czasie kolędy w pierwszych dniach stycznia 1944 r. dowiedział się, że na plebanię przybyli Niemcy, aby go aresztować. Schronienia udzielił mu wówczas ks. Laska, przewożąc go do swego parafianina Holaka, mieszkającego na koloniach wsi Daszki – brata ks. Waleriana Holaka, dziekana oszmiańskiego. Po powrocie zastał gońca, który przyjechał saniami przez zamarznięte Jezioro Zadziewskie, oddzielające Zadziew od Postaw, by powiadomić go o jadących po niego niemieckich żandarmach. Gońcowi udało się ich wyprzedzić. Informacje o planowanym aresztowaniu przekazali mu sami żandarmi, Kaszubi pochodzący ze Złotowa i mówiący po polsku, którzy przyjeżdżali wcześniej na kontrolę na plebanię do ks. Laski. Według innej wersji ostrzegł go właściciel jadłodajni. Dzięki temu w ostatniej chwili zdążył on opuścić plebanię i dołączyć do ks. Grabowskiego.

W partyzantce Wileńszczyzny

Piątego stycznia 1944 r. obaj kapłani znaleźli schronienie w oddziale Armii Krajowej pod dowództwem „Łupaszki” (Zygmunta Szendzielarza), gdzie sprawowali posługę duszpasterską nie tylko dla partyzantów, ale i dla ludności zamieszkującej wsie, w których stacjonował oddział partyzancki. Na początku lutego (ok. 08.02.1944 r.) ks. Laska pojechał do Wilna po akcesoria do sprawowania posługi duszpasterskiej. Odwiedził znajdujący się przy kościele św. Katarzyny klasztor benedyktynek. Siostry po uprzednim sprawdzeniu czy rzeczywiście jest w konspiracji, zaopatrzyły go w kielich, wino mszalne oraz inne niezbędne dewocjonalia, otrzymał także sutannę i ubranie. W Wilnie spotkał się z dziekanem polowym ks. Aleksandrem Rynkiewiczem (ps. ”Piotr”, „Aleks”), był on zwierzchnikiem wszystkich księży i zakonników działających w podziemiu. W wyniku tego spotkania i decyzji, jakie na nim zapadły, ks. Grabowski pozostał w 5. Brygadzie AK „ Łupaszki”, natomiast ksiądz Laska otrzymał przydział na stanowisko kapelana 6. Brygady AK i przyjął pseudonim „ksiądz Piotr”. Zameldował się u przebywającego w mieście komendanta Brygady c. c. por. Adama Boryczko ps. „Tońko” (06.02 1944 r., odznaczony Krzyżem Orderu Virtuti Militari). Ten dołączył księdza do grupy 12 ochotników i 26.02.1944 r. pod dowództwem dowódcy 2. kompanii, ppor. Henryka Meszczyńskiego ps. „Dzieic”, wszyscy dotarli do oddziału. 6. Brygada AK liczyła w owym czasie ponad 100 partyzantów, składała się z trzech plutonów i taborów. Pierwszym plutonem dowodził ppor. Wincenty Borodziewicz „Szkrab”, drugim wspomniany ppor. Meszczyński, a trzecim A. Dobrowolski „Kruk”. Na pewno dużym wydarzeniem w konspiracyjnym życiu księdza było odprawienie nabożeństwa polowego dla dwóch kresowych oddziałów AK, tj. macierzystej 6. Brygady AK i oddziału „Błyskawica” (d-ca por. Piotr Słonina „Piotr”), w którym uczestniczył sam Komendant Wileńskiego Okręgu AK, legendarny „gen. Wilk” – ppłk Aleksander Krzyżanowski ze swoim ścisłym sztabem. Po mszy nastąpiła ceremonia scalenie obu oddziałów Uroczystość ta miała miejsce w niedzielę 19.03.1944 r. Od tej pory zreorganizowaną 6. Brygadą AK dowodził mjr Franciszek Koprowski („Konar”). 20.03.1944 r. nastąpiło przegrupowanie nowej Brygady w rejon wsi Pawłowo i Piotrowo, tam był już nie tak dawny dowódca księdza mjr „Łupaszka” z kadrą dowódczą i sztabem 5. Brygady AK. Pod wieczór nadciągnęła 4. Brygada AK „Narocz”. Najprawdopodobniej wtedy jednostka księdza przyjęła nazwę 6. Samodzielnej Brygady Partyzanckiej AK. Potem trzy Brygady rozpoczęły propagandowy marsz po powiecie święciańskim. 28.03 1944 r. zgrupowanie brygad rozwiązano, a „Łupaczko” wydał pożegnalną kolację, po czym oddziały rozeszły się w swoje rejony operacyjne. W nocy 31.03./01.04.1944 r. ksiądz Laska uczestniczył w szeregach 1. plutonu (d-ca W. Borodziewicz „Szkrab”) w udanym ataku na miasteczko Ostrowiec. Po zdobyciu jednego z bunkrów powierzono nu do pilnowania dwóch pojmanych Niemców. Niestety w bitwie tej ranny został dowódca kompanii por c. c. „Tońko”, ten sam, który przed scaleniem był dowódcą 6. Brygady AK i przyjął księdza do oddziału, powrócił w maju na stanowisko szefa sztabu. Na Wielkanoc 1944 r. Brygada rozłożyła się w okolicach Turgiel. Ksiądz dzielił kwaterę z dowódcą brygady w folwarku Alteracja u rodziny Czepulonisów. Same Turgiele były zajęte przez 3. Brygadę AK por „Szczerbca”. Na przełomie kwietnia i maja podporządkowano mu wyznaczonego spośród żołnierzy Brygady ministranta N.N. o pseudonimie „Wojtek”. Na początku maja oddział rozmieścił się w rejonie majątku Wiśnicza, zamieszkałym głównie przez Litwinów; 03.03.1944 r. odprawił mszę polową, niestety było to pierwsze w partyzantce odprawiane przez niego nabożeństwo, na które nie przyszedł nikt z miejscowych mieszkańców – katolików. Po mszy mjr „Konar” przyjął defiladę podległego wojska. „Ksiądz Piotr” msze święte odprawiał w każdą niedzielę i święta, podczas których dostarczał wierzącym wielu duchowych wzruszeń. Zadania organisty wypełniał akordeonista Henryk Jedliński „Bemol”, to on szczególnie w dni świąteczne wykonywał wysoko oceniane koncerty akordeonowe, co cieszyło się dużą popularnością i przyciągało na msze nawet agnostyków. Coraz częściej chował poległych partyzantów. Możliwe, że i tych znalezionych w studni we wsi Koniawa. Kilka dni wcześniej po stoczonej tam bitwie dostali się oni do litewskiej niewoli i zostali przekazani miejscowym mieszkańcom – Litwinom, ci polskich partyzantów wrzucili do studni i ukamieniowali. Znalezieni zostali, gdy przez Koniawę przechodziła Brygada; pochowano ich na miejscowym cmentarzu, jednak ich groby po 1945 r. zostały zniszczone. Jego posługa duszpasterska w oddziale trwała do początków lipca 1944 r., kiedy to po zdobyciu Wilna przy udziale Armii Krajowej Rosjanie aresztowali jej dowództwo, a część żołnierzy AK uwięzili w Miednikach.

Czas powojenny

Ksiądz Laska nie podzielił ich losu i na początku jesieni 1944 r. objął parafię Sobakińce w dekanacie wasiliskim, gdzie pracował do Wielkiego Postu w 1946 r. Zagrożenie aresztowaniem spowodowało, że wyjechał – tak jak inni z repatrianci – do Polski. Już 16 kwietnia 1946 roku został mianowany w Białymstoku przez arcybiskupa Romualda Jałbrzykowskiego wikariuszem parafii św. Rocha. Sprawował także funkcję prefekta i kapelana więzienia karnego, jednak chciał pracować na terenach położonych w pobliżu rodzinnych stron, na co nie zgadzał się arcybiskup, który w 1951 r. skierował go do pracy w Zabłudowie, a w 1954 r. mianował proboszczem i dziekanem w Krynkach. W 1960 r. ksiądz Jan przeniósł się na probostwo w Sidrze, z którego w 1968 r. zrezygnował, przenosząc się na wikariat do Suchowoli. W 1972 r. został prefektem przy kościele św. Stanisława w Białymstoku. W tym samym czasie zgłosił się do pracy w Niemczech, na którą otrzymał zgodę od biskupa Edwarda Kisiela dopiero w 1977 roku, mając 67 lat. Dwa lata wcześniej, 17.08.1975 r., w koście św. Anny w Warszawie dokonał odsłonięcia tablicy upamiętniającej żołnierzy Szóstej Wileńskiej Samodzielnej Brygady Partyzanckiej AK, którą zaprojektował były żołnierz brygady Zbigniew Maleszewski „Zbych”.

W krainie dawnych wrogów

W Niemczech rozpoczął pracę wikariusza w archidiecezji kolońskiej w parafii św. Franciszka w Gummersbach, do której skierował go kardynał Joseph Hoffner. Sześć lat później, w 1983 r., objął na kilka miesięcy nieobsadzone probostwo parafii św. Anny w Bergneustadt – Belmicke, gdzie obchodził złoty jubileusz kapłaństwa, podczas którego podobno powiedział, że kocha tę parafię, która jest do tańca i do różańca. W 1995 r. pożegnał się z parafianami, przechodząc na emeryturę, i przenosząc się do domu spokojnej starości w Bad Munstereifel. Nadal sprawował czynnie kapłaństwo niemal do końca swojego życia. Zmarł 16 I 2007 r. Jego pogrzeb odbył się 20 stycznia 2007 w Belmicke, gdzie został pochowany. Ksiądz Jan Laska był duszpasterzem oddanym sprawowanej przez siebie posłudze. Był punktualny, lubił porządek i tego samego oczekiwał od swoich parafian, którzy nie zawsze podzielali jego punkt zapatrywania, tak jak miało to miejsce w Krynkach, czego powodem mogły być różnice między pomorską a wschodnią mentalnością. Cenił sobie towarzystwo innych kapłanów, przyjeżdżając z Niemiec do Polski, do Białegostoku, w którym ostatni raz był w 2001 r. Odwiedził wówczas żyjących jeszcze kolegów, pracujących na Białorusi (ks. Kazimierza Szaniawskiego w Raduniu i ks. Lucjana Chmielowca w Derewnej). Ksiądz Laska był człowiekiem ofiarnym, wspierał budowę biblioteki w Seminarium Duchownym w Białymstoku; za swój udział w Armii Krajowej otrzymał Złoty Krzyż Zasługi z Mieczami, a arcybiskup metropolita białostocki, Stanisław Szymecki, odznaczył go w 1994 r. godnością kanonika honorowego Białostockiej Kapituły Metropolitalnej.

Początek Legendy…

… gdyż z całą pewnością „Żołnierze Wyklęci” przebywali także w Bytowie. Według uzyskanych ostatnio informacji z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że w jednym z domów przy dzisiejszej ulicy Słonecznej był zorganizowany magazyn broni antykomunistycznej organizacji. W tym czasie mieszkały przy tej ulicy pojedyncze rodziny, z których jedna bezpośrednio sąsiadowała z tym domem. Była to repatriowana z Grodna wdowa Emilia Machowska z dwójką dorastających dzieci. Jej mąż Walerian Machowski (wg przekazów rodzinnych kawaler Virtuti Militari V kl.) był żołnierzem służby stałej jednostki pancernej w Grodnie, zmarł przedwcześnie jeszcze przed wojną, pochowany został na miejscowym cmentarzu wojskowym. Natomiast dzieci, Henryk i Sylwia Machowscy, w czasie wojny byli na Grodzieńszczyźnie łącznikami – kurierami AK. Dom Machowskich sąsiadował z domem kolejnej rodziny wojskowej z Grodna Piotrowiczów. Ponadto nielicznymi mieszkańcami ul. Kolonia Urzędnicza, bo tak nazywała się wówczas Słoneczna, byli także przedwojenni urzędnicy państwowi od strażnika granicznego spod Jamna po listonosza z Derewna na Białorusi. Patrząc na usytuowanie owego tajemniczego domu można śmiało rzec, że dawał on możliwość prowadzenia stałej obserwacji na trzech kierunkach i szybkiej ucieczki w kierunku na Giling – Rzepnicę. Ponadto nie bez znaczenia było wspomniane bezpośrednie sąsiedztwo rodzin wojskowych i dalsze dawnych urzędników. Niestety właściciel domu był lekkomyślny i zbyt pewny siebie, co skończyło się pełną dekonspiracją i nalotem UB, jednak wg świadków, uniknął wówczas zatrzymania. Nim to nastąpiło, w domu tym przez kilka dni miał przebywać Zygmunt Szyndzielarz, czyli legendarny „Łupaszko”.

Andrzej Szutowicz

Źródła

  • http://www.wsm.archibial.pl/wsm29/art.php?id_artykul=361
  • http://postawyiokolice.blogspot.com/2011/10/parafia-zadziewie.html
  • Alfons Laska. Powstanie Warszawskie. Gdańsk 02.czerwiec 1968. Muzeum Postania Warszawskiego Zdzisław Zmuda Trzebiatowski Genealogia Alfonsa Laska Stanisław von Zmuda Trzebiatowski http://www.geni.com/people/Hubert-Laska/6000000008359797644 Batalion KB-AK ”Sokół” http://www.pw44.pl/oddzialy.php?OD=37 http://pl.wikipedia.org/wiki/Helena_Gross%C3%B3wna
  • Nie tylko „Antek Rozpylacz”. Batalion „Sokół” w Powstaniu Warszawskim. Cz. 1. Organizacjahttp://www.patriota.pl/index.php/dzieje-narodowe/biae-plamy/430-ow-kb-ak-qsokoq
  • Nie tylko „Antek Rozpylacz”. Batalion „Sokół” w Powstaniu Warszawskim. Cz.2. http://www.patriota.pl/index.php/dzieje-narodowe/biae-plamy/468-soko2
  • Jan Lissowski, Jerzy Szanser, Marek Werner: Batalion „Sokół w Powstaniu Warszawskim. Warszawa: Oficyna Wyd. ŁośGraf. 2000
  • http://warszawa.wikia.com/wiki/Antoni_Godlewski
  • ks. Tadeusz Krahel. Pamięci księdza Jana Laski www.wsm.archibial.pl/wsm29/art.php?id_artykul=361‎ ks. Tadeusz Krahel. Fot. ks. Jan LaskaTomasz Lissowski. Zdjęcia ze zbiorów Jana Lissowskiego.

Skany zdjęć wykonał Tomasz Lissowski spadkobierca dorobku badawczego swego ojca Jana Lissowskiego. Tomasz Lissowski zezwolił na ich publikację.

*Romuald Jałbrzykowski (1876 – 1955) biskup pomocniczy augustowski w latach 1918–1925, biskup diecezjalny łomżyński w 1926, arcybiskup metropolita wileński w latach 1926–1955, sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski w latach 1925–1926. W latach 1942–1944 był więziony przez Niemców. Po aresztowaniu przez NKWD w styczniu 1945 przebywał 3 miesiące w więzieniu, po czym otrzymał ultimatum na opuszczenie Wilna co tez uczynił. Osiadł w Białymstoku i tam pozostał do śmierci.

Antologia utworów Franciszka Bohuszewicza

Rodzina Poety – Pamięci Leszka Tomaszewskiego

RODZINA POETY

Kiedyś w latach 60 –tych gdy byłem wyrastającym szkrabem siedziałem u mojej babci Weroniki w kuchni. Było to w Bytowie. Babcia coś robiła aż przyszedł dziadek Franciszek i zaczęli miedzy sobą po swojemu rozmawiać, nic nie rozumiałem. Zacząłem się zastanawiać nad ich mową. Gdy dziadek wyszedł do warsztatu, ni stąd i ni zowąd zapytałem. Babciu a babcia jest Polką ? Babcia popatrzyła na mnie i rzekła nie Andrzejku, nie, ja jestem Białorusinką… Mieszkaniec Rościna pan Józef Leszek Tomaszewski przyniósł swoje materiały do muzeum w Drawnie. Są to zdjęcia ,dokumenty a wśród nich świadectwa z polskiej szkoły w Indiach. Materiały te przekazał p. Alicji Łukasik kierującej sprawami drawieńskiego „Spichlerza”. Przy okazji opowiedział Jej fascynujące dzieje swojej rodziny, które p. Łukasik pobieżnie spisała. Pan Tomaszewski pokazał dwie książki autorstwa Jego pradziadka Franciszka Bohuszewicza. Przyjechałem do Spichlerza dzień po tej wizycie. Podobizna autora książki którą pokazała mi p. Alicja wydała mi się znajoma .Myśli moje pobiegły do dalekich Żupran. Do kościoła na Białorusi z przyległym cmentarzem. Ale w materiałach miejscowość ta nie była wspomniana. Przewijały się jedynie Kuszlany. No cóż pomyliłem się. Z pomocą przyszedł internet . Już nie było pomyłki .Nie ulegało wątpliwości swego czasu stałem w Żupranach przy grobie rodzinnym przodków p. Tomaszewskiego. Internet odsłonił kolejną tajemnicę, okazało się, że Franciszek Bohuszewicz uznany jest za prekursora nowoczesnej literatury białoruskiej. Do czasu wizyty w Spichlerzu nikt nie wiedział ,że prawnuk pisarza jest mieszkańcem naszego regionu. Dziś dzięki muzeum w którego powstaniu mam znaczny udział już to wiemy. Pojechałem do Rościna rozmawiałem z p. Tomaszewskim i to co jeszcze się dowiedziałem dopisałem do relacji Alicji Łukasik, którą również uzupełniłem biografią Franciszka Bohuszewicza.

1. PRADZIADEK

Motto: „Nie pakidajcież mowy
naszaj biełaruskaj, kab nie umiorli”

Franciszak Bohuszewicz urodził się 21 marca 1840 roku w folwarku Świrany, w powiecie wileńskim, guberni wileńskiej (dziś gmina Rukojnie, rejon wileński, Litwa). Pochodził z rodziny szlacheckiej. Został ochrzczony w kościele katolickim w Rukojniach. W 1846 roku rodzina Bohuszewiczów przeniosła się do folwarku Kuszlany k. Oszmiany tu Franciszek spędził dzieciństwo.. W rodzinie Bohuszewiczów, wiele uwagi poświęcano nauce języków. Prócz „tutejszej mowy”, czyli języka białoruskiego, w rodzinie używano języka francuskiego, nie mówiąc już o polskim. Biblioteka domowa liczyła wiele powieści w języku francuskim, także utwory poetyckie np. Pierre’a Jeana Berangera. Wszystko to wpłynęło później na kształtowanie się F. Bohuszewicza jako poety…Młody Bohuszewicz ukończył w 1861 r. gimnazjum w Wilnie i wstąpił na Wydział Fizyczno-Matematyczny Uniwersytetu Petersburskiego. Za udział w antycarskich zamieszkach studenckich, został z uniwersytetu wydalony. Wrócił na Białoruś. Był wiejskim nauczycielem we wsi Dociszki, w powiecie lidzkim. Tu zastał go wybuch Powstania Styczniowego do którego przyłączył się. Podczas bitwy w lasach augustowskich Bohuszewicz został ranny. Od śmierci uratowali go włościanie. Po stłumieniu powstania dzięki protekcji uniknął zesłania na Sybir. Opuścił strony rodzinne i udał się na Ukrainę, gdzie dzięki Janowi Karłowiczowi w 1865 roku wstąpił do Nieżyńskiego Liceum Prawa. W 1868 roku ukończył naukę i od 1869 r. pracował w różnych instytucjach sądowych, głównie na Ukrainie. 20 lat przebywał poza Białorusią.

Najdłużej zatrzymał się w mieście Konotop na Ukrainie, gdzie ponad 10 lat był śledczym sądowym. Po ogłoszeniu amnestii dla powstańców w 1884 roku wrócił w rodzinne strony. Został adwokatem przy Wileńskim Sądzie Okręgowym. Zaczęto nazywać go adwokatem chłopów, gdyż ich szanował i bronił. Był miłośnikiem poezji Adama Mickiewicza uważał go za piewcę ziemi białoruskiej. Z okazji 100 rocznicy urodzin poety został członkiem komitetu jubileuszowego. Organizował zbiórkę pieniędzy na pomnik poety. Do tego komitetu wciągnął Elizę Orzeszkową. Wiosną 1898 r. przeniósł się do Kuszlan na Białorusi. Niestety z powodu choroby uroczystość odsłonięcia pomnika odbyła się bez niego… Pomnik ten znajduje się w kościele św. Jana w Wilnie. Bohuszewicz pisał głównie w języku białoruskim który uważał za ojczysty. Zaczął to robić, gdy jeszcze był na Ukrainie, ale działalnością literacką zajął się dopiero po powrocie do Wilna. Za jego życia w druku wyszły dwa zbiory jego wierszy i poematów, były to „Dudka białoruska” (Kraków, 1891 r.) i „Smyk białoruski” (Poznań, 1896 r.). Przygotował do wydania również zbiór wierszy „Opowiadania białoruskie”, ale nie wydrukowano go a rękopis zaginął. Należy odnotować, że po upadku powstania styczniowego do roku 1905 na Białorusi zakazany był druk białoruskich książek, dlatego jego utwory były wydawane nielegalnie, rozchodziły się w rękopisach. Poezja Bohuszewicza jest poezją chłopską, używał literackich pseudonimów Maciej Buraczok i Symon Rewka (Symon Reuka z-pad Barysawa) spod Borysowa. Maciej Buraczok był mieszkańcem Kuszlan a Symon Rewka, Borysowa za Mińskiem. W ten właśnie sposób pseudonimy objęły niejako całą Białoruś. Był on pierwszym autorem całkowicie białoruskiego tomu poezji. Jest uważany za „ojca realizmu białoruskiego, za twórcę narodowych tendencji w literaturze Białorusi”. Mawiał „Nie porzucajcie naszej rodzinnej mowy białoruskiej, aby nie umarła!”. Spod jego pióra wyszły pierwsze opowiadania nowej białoruskiej literatury: opowiadanie „Tralalonoczka”, wydane w osobnej książeczce w 1892 r., ludowe nowele; „Świadek”, „Polesowszczik”, „Diadina”, opublikowane po śmierci poety w gazecie „Nasza Niwa” w 1907 roku. Nadal nie znaleziono skonfiskowanych „Opowiadań białoruskich”. Publikował także w języku polskim. Był korespondentem polskiego czasopisma „Kraj”. Zachowały się jego listy do Elizy Orzeszkowej i Jana Karłowicza.

Franciszek Bohuszewicz zmarł 28 kwietnia 1900 roku w Kuszlanach . Pogrzeb odbył się 1 maja 1900 roku w Żupranach. Co roku w dniu imienin Franciszka Bohuszewicza (2 kwietnia) w wileńskim kościele św. Bartłomieja i w kościele w Rukojniach są odprawiane msze św. za duszę poety. Na cmentarnym czerwonawym pomniku poety umocowano rzeźbiony wizerunek jego twarzy , niżej na tabliczce napisano:

Францішак Казіміравіч
Багушэвіч
1840 – 1900
беларускі паэт-дэмакрат

Obok stoi postument, który upamiętnia jego bliskich: ojca Kazimierza, matkę Konstancję, brata Władysława i syna Tomasza. W Żupranach stoi także pomnik poety. Na stronie „Dudki białoruskiej” Fr. Bohuszewicz napisał „Może ktoś zapyta, gdzie jest teraz Białoruś Tam, bracia, jest ona, gdzie żyje nasza mowa: jest ona od Wilna do Mozyrza, od Witebska niemal do Czernihowa, gdzie Grodno, Mińsk, Mohylów, Wilno oraz wiele miasteczek i wsi…”

2. DZIADEK

Franciszek Bohuszewicz miał pięcioro dzieci. Niestety, troje z nich zmarło w dzieciństwie.
Jego syn Tomasz Wilhelm ukończył w Petersburgu architekturę. W rodzinie mówiono na niego z białoruska „ Aciczok”. Zawodowo współpracował z profesorem Antonim Wiwulskim (architekt i rzeźbiarz; Pomnik Grunwaldzki w Krakowie, kaplica w Szydłowie, Trzy Krzyże w Wilnie), a przez pewien czas był asystentem prof. Ferdynanda Ruszczyca (malarz, grafik, scenograf, m.in. dziekan Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie). Był wszechstronnie uzdolniony, obok spraw zawodowych interesował się literaturą i muzyką. Pisał powieści, wiersze, a także grał na skrzypcach.
W rodzinie wspomina się historię gdy wsłuchał się w grę wędrownego skrzypka, znanego w okolicy, gdyż przygrywał w karczmach, grał na dworach itp. W pewnym momencie Bohuszewicz zainteresował się instrumentem. Na jego prośbę skrzypek dał mu je do rąk. Wtedy Bohuszewicz zauważył na nich napis: „Stradivaldius”. Zapragnął mieć ten instrument i po targach, za stosunkowo niedużą kwotę, kupił go od właściciela. Pasje literackie spowodowały, że poznał Ludwikę Kondratowicz wnuczkę słynnego poety i tłumacza Władysława Syrokomli. Między nimi zawiązało się głębokie uczucie i o mały włos nie doszłoby do małżeństwa. Stało się jednak inaczej i Ludwika została panią Białecką. Natomiast Bohuszewicz poślubił Józefę Markowską, sąsiadkę z Kuszlan. W czasie wojny 1919 r. była ochotniczką – sanitariuszką niestety podczas pielęgnacji rannych zaraziła się jakąś chorobą zakaźną i zmarła w Wilnie . Została pochowana na słynnym cmentarzu Rossa. Jej nagrobek zachował się do dziś…
Jak wiadomo pisał wiersze ,niestety z wielu zachował się jeden, który wpisał do dzienniczka żony.

„Smutny kwiatek już przekwita
Traci swe kolory
A motylek wciąż go pyta
Czyś kwiatku nie chory ?

Mój motylku nie rozumiesz,
Że czas życia leci……..
Bo choć fruwać pięknie umiesz
Śmierć też ciebie zgniecie…….”

Zmarł w lutym 1929 r. Osierocił trzy córki; Stanisławę, Gabrielę i Konstancję. Zaraz potem latem tr. zmarła jego matka Gabriela zd Szklionnik. Kobieta wszechstronnie uzdolniona. Władała kilkoma językami w tym niemieckim, angielskim, włoskim. Była strażniczką rodowej tradycji, lubiła muzykę, zresztą sama grała na fortepianie. Głównie ulubione utwory męża. Nosiła stale przy sobie klucze do tajemniczego kuferka. Wszyscy myśleli, że przechowuje tam jakieś skarby. Po latach okazało się ,że były to listy od przyjaciół między innymi od Elizy Orzeszkowej a także ważne dla rodziny dokumenty z których najcenniejsze posiadały podpisy króla Stanisława Augusta. W kuferku były też rękopisy jej męża Franciszka Bohuszewicza. Dzięki niemu ,gdyż był on powstańcem styczniowym otrzymywała od „Związku Powstańców 1863 r.” niewielka pensję. Razem z córką Konstancją opiekowała się dziećmi syna. Tomasz Bohuszewicz ożenił się ponownie z Marią Piwnicką. Po jego śmierci druga żona wstąpiła do zakonu, zmarła w 1970 r. w Bochni.

3. POSTAĆ OJCA „ŻUKA”

Już w 1941 roku zawiązała się w Kuszlanach komórka konspiracyjna , którą zorganizował Józef Tomaszewski. Po wywiezieniu żony z dziećmi na Syberię ukrywał się poza domem i uniknął deportacji. Został jednym z pierwszych żołnierzy podziemia w rejonie Oszmiany.
Rzucił się w wir działalności konspiracyjnej pod pseudonimem „Żuk” tworząc w Kuszlanach placówkę kontaktową, bazę zaopatrzenia oddziałów leśnych i ośrodek szkoleniowy. Józef Tomaszewski został zastępcą komendanta placówki Kuszlany (komendant ppor. Zygmunt Szafnagiel ps. Wilgo) wchodzącej w skład Ośrodka Soły, Inspektoratu F (Oszmiana) AK. Ponadto „Żukowi” powierzono komendę nad bazą zaopatrzeniową „Grupy Dąb” późniejszej 13 Brygady Nietoperza. Baza zaopatrywała podległych żołnierzy w mundury, które szyto konspiracyjnie w zorganizowanym przez Tomaszewskiego zakładzie. Głównym „krawcem” był Aleksander Zawadzki, którego w tym dziele wspierały dziewczyny z okolicznych wsi. W innym miejscu produkowano wyroby ze skóry siodła, pasy, ładownice. Dla bazy pracował także kowal Kazimierz Abcewicz, który był także rusznikarzem. Niestety w 1944 r. przeszedł na stronę radziecką i został przez AK rozstrzelany. Tomaszewski organizował także dostawy materiałów dla warsztatów, a w przypadku ich braku przydzielał pieniądze na ich zakup. Za pieniądze będące w dyspozycji Tomaszewskiego kupowano nawet broń od żołnierzy niemieckich. W lipcu 1944 r. Tomaszewski na rozkaz Inspektora przeprowadził w swoim rejonie mobilizację na korzyść 10 Brygady formującej się w rejonie Klewicy. Podczas przegrupowania do tego rejonu 200 osobowy oddział został otoczony przez NKWD i rozbrojony. Tomaszewskiemu udało się uciec, zmienił nazwisko na Józef Zakrzewski. Unikając aresztowania, pod przybranym nazwiskiem przybył do Polski i osiedlił się w Giżycku. Został nadleśniczym nadleśnictwa „Czerwony Dwór”.
W 1947 roku szczęśliwie połączył się z żoną i dziećmi przybyłymi z Indii. Wtedy wrócił do właściwego nazwiska co okazało się początkiem jego tragedii: inwigilowany, przesłuchiwany jako żołnierz AK (T.Gasztold podaje, że był podporucznikiem natomiast są opracowania gdzie widnieje jako sierżant) niedługo nacieszył się rodziną. 25 stycznia 1949 roku wyczerpany psychicznie fizycznie zmarł na zawał serca.

4. RELACJA LESZKA TOMASZEWSKIEGO O RODZINIE

Mama moja Stanisława (rocznik 1912) pochodziła z rodziny Bohuszewiczów, jej ojciec a mój dziadek Tomasz Bohuszewicz był wykładowcą na Uniwersytecie Wileńskim im. Stefana Batorego. Trzy córki z pierwszego małżeństwa usamodzielniły się i założyły swoje rodziny. Wszystkie w tym moja mama uczyły się w liceum w Oszmianie, gdzie skończyły tzw. „małą maturę”. Do tego liceum uczęszczała także Nina Andrycz oraz Irena Górska późniejsza Damięcka (żona, matka i babcia słynnych aktorów). Tomasz Bohuszewicz miał siostrę Konstancję . Była oczkiem w głowie swego ojca poety. Podobnie jak Franciszek Bohuszewicz była uzdolniona muzycznie .Miała piękny głos który zaprowadził ją aż do Włoch. U progu wejścia na drogę kariery gdy miała wystąpić na deskach La Scali przeziębiła się ,choroba zniszczyła jej talent. Straciła głos. Ukończyła jednak Konserwatorium w Wilnie i pracowała w Oszmianie jako nauczycielka muzyki w miejscowym gimnazjum. Jak mawiano wyszła dobrze za mąż. Jej wybrańcem był Jan Mnichowicz który piastował w Oszmianie funkcję dyrektora Centrali Rolniczej a potem Banku Spółdzielczego. Małżeństwo Mnichowiczów zamieszkiwało tzw majątek Kuszlany II. Oboje zmarli jeszcze przed wojną (ona ok. 1936 roku) .Mieli niepełnosprawnego syna. Nazywano go „Franułek”, był dobrym przez wszystkich lubianym dzieckiem. Zmarł nie osiągnąwszy pełnoletniości. W ich domu wisiały portrety F. Bohuszewicza i jego żony Gabrieli. oraz przechowywano rękopisy poety. Niestety wszystko gdzieś zaginęło. Moja mama wyszła za mąż za leśniczego Józefa Tomaszewskiego. Pochodził z rodziny którą dzieje zagnały do Saratowa, tam się urodził. Tylko sobie znanymi drogami i sposobami wrócił do Polski. Młode małżeństwo zamieszkało w miejscowości Podzielone. Tam urodziła się moja siostra Krystyna. Okres dzieciństwa był wspaniały. Sielankę przerwała wojna. 17 września przyszła Armia Czerwona.. Nasze spokojne życie diametralnie się zmieniło.10 lutego 1940 r. zło zapukano do naszych drzwi. Ojca wtedy nie było w domu byłem ja, siostra i mama. Miałem wówczas 4 lata, siostra 7. Zapakowano nas wszystkich i wywieziono . Kierunek był wtedy jeden – Syberia. Przez swą nieobecność Ojciec uchronił się przed deportacją. Rodzina została rozdzielona na długie lata .Ojciec związał się z miejscową konspiracją.
Ponieważ moja mama była wnuczką znanego poety na Białorusi – Franciszka Bohuszewicza, który pod pseudonimem „Maciej Buraczok” jest uznawany za twórcę nowoczesnej literatury białoruskiej, mogła wraz z nami być uchroniona przed wywózką, niestety nikt za nami się nie stawił. Wszyscy trafiliśmy do miejscowości Ziemlonogorsk. Matka pracowała w kopalni barytu. Niezadowolona z warunków pracy jakie tam panowały, wyraziła głośno swoje pretensje i…została skazana na 8 lat łagrów. Zostaliśmy sami , my dwoje małych dzieci w ziemiance. Wstrząs jaki przeżyliśmy spowodował ,że ten okres zatarł się całkowicie w mojej i siostry pamięci. Nie pamiętamy co się z nami stało. Dzięki porozumieniu Sikorski – Stalin i armii gen. Andersa matka została zwolniona z łagru. Stało się to za sprawa wujka oficera Kazimierza Abramowicza. Wujek przed wojną był sędzią i za komunizm skazał na trzy lata przyszłego ministra PRL Stefana Jędrychowskiego (dlatego po wojnie bał się wrócić do Polski). To dzięki wujkowi jako członek rodziny żołnierza mama znalazła się w rejonie formowania armii. W porę odszukała nas i razem z armią Andersa wydostaliśmy się do Persji obecnie Iran. Tam byliśmy przez rok. Mieszkaliśmy w Teheranie. Potem skierowano nas do osiedla dla uchodźców w Indiach w miejscowości Valivade. Razem z siostrą chodziliśmy do zorganizowanej tam polskiej szkoły .Mama znalazła pracę jako maszynistka w polskim starostwie. Naszym harcmistrzem był rtm. Zdzisław Peszkowski, późniejszy ksiądz i opiekun Rodzin Katyńskich ( zm. 8.10.2007 r. pochowany został w warszawskiej Świątyni Opatrzności Bożej ) W kwietniu 1947 r. wyjechaliśmy z Indii do Polski – do ojca, który już osiadł w Giżycku. Tak szczęśliwie połączyliśmy się. Byliśmy znów razem. Gdy ogłoszono dekret o amnestii, ojciec który występował pod konspiracyjnym nazwiskiem Józef Zakrzewski skorzystał z możliwości „bezkarnego” ujawnienia się i wrócił do właściwego nazwiska, to okazało się początkiem tragedii. Inwigilowany i przesłuchiwany, wielokrotnie zatrzymywany, jako były żołnierz AK niedługo nacieszył się rodziną. 25 stycznia 1949 roku zmarł na zawał serca.

Ponownie utrzymanie rodziny spoczęło na barkach mamy. Uczęszczałem w Giżycku do LO jednak wskutek namowy kolegów razem pojechaliśmy do Gdańska i tam zostałem przyjęty do Technikum Budowlanego. które ukończyłem w 1955 roku i otrzymałem nakaz pracy w przedsiębiorstwie instalacji sanitarnych w Szczecinie. Następnie zostałem powołany do służby wojskowej. Początkowo był to 3 pułk pontonowy we Włocławku. Następnie przeniesiono mnie do 5 Mazurskiej Brygady Saperów w Szczecinie. skąd w 1956 r. trafiłem z kompanią na kilka miesięcy do Drawna. Skoszarowano nas w tutejszej jednostce która mieściła się w rejonie nazywanym Rukino. W Drawnie pracowaliśmy przy budowie dróg, remoncie budynków itd. Po służbie zamieszkałem na stałe w Szczecinie. Jednak coś mnie do Drawna ciągnęło gdyż wymykając się na piwo do „Smakosza” zauroczyłem się tym miastem. W okresie późniejszym kilkakrotnie odwiedzałem Drawno, aż podjąłem decyzję o kupieniu sobie tu domku. Razem z żoną wspólnymi siłami powoli lecz wytrwale wyremontowaliśmy nasz dom. Mija już prawie 30 lat jak można mnie uznać za mieszkańca poddrawieńskiego Rościna. Jednak na stałe mieszkamy tu kilkanaście lat. Wiele złego w przeszłości doznała również rodzina mojej żony Emilii . Pochodzi z rodziny o popularnym nazwisku Nowak. Jak twierdzi najbliżej spokrewniona jest z Nowakami i Kowalskimi .Jest z Wielkopolski spod Śleszyna. Jej ojciec Zygmunt Nowak w czasie okupacji uderzył Niemca, przez co ukrywał się .Jednak był przez Niemców stale poszukiwany. Co szczególnie odczuwała jego żona.. Ukrywał się niedaleko domu. Widział jak mama mojej żony była poniewierana dlatego nie wytrzymał i dobrowolnie ujawnił się. Został wysłany do Oświęcimia skąd nie powrócił. Moją żonę razem z mamą ,babcią i siostrą wysłano na roboty do Niemiec. Trafiły w okolice Hanoweru .Miały szczęście zostały zatrudnione w gospodarstwie którego właściciel nie identyfikował się z faszyzmem. Był sprawiedliwy i pozostał w ich pamięci jako dobry człowiek.. Siostra moja po mężu Szmańda ukończyła studia chemiczne zamieszkała w Warszawie gdzie mieszka do dziś. Ma dwie zamężne córki Grażynę Przedmojską i Joannę Bojanowską które również mają dzieci . Grażyna córkę Magdalenę a Joanna córkę Ewę i syna Filipa. W Warszawie na Powązkach leży nasz kuzyn który jako żołnierz AK poległ 15 sierpnia 1944 r. w Powstaniu Warszawskim Spoczywa blisko grobu Gomułki, na prawo pierwszy w szeregu grobów powstańczych.

Nazywał się Sławomir Lewandowski był synem siostry mego ojca Zofii zd Tomaszewskiej która wyszła za mąż za Wielkopolanina oficera WP Wiktora Lewandowskiego (w 1939 r. będąc już majorem, dostał się do niemieckiej niewoli i przebywał w Oflagu II C Woldenberg) Ciocia Zofia miała jeszcze córkę Alicję która zmarła na białaczkę. Siostra mojej mamy Konstancja po mężu Przednikowska osiadła w Sopocie gdzie zmarła. Z jej dwójki dzieci syn Edward zmarł w wieku 2 lat w 1939 r. W 1942 r. zmarł jej mąż przedwojenny policjant. Natomiast żyje ich córka Wiesława Polikowska która ma syna Zbigniewa na stałe mieszkającego w USA. Druga siostra , już też nieżyjąca ,ciocia Gabrysia Mędygrał poślubiła leśnika i mieszkała w nadleśnictwie koło Włocławka, gdzie jej mąż był adiunktem. Jej syn Wiktor (nie żyje) i córka Zofia mają też dzieci i także wnuki. Córki Wiktora Agata Wrzecionowska i Bożena Gołębiowska wychowują kolejne pokolenie; Pawła Wrzecionowskiego , Wojciecha i Barbarę Gołębiowskich. Córka cioci Gabrysi Zofia Mędygrał po mężu Galant ma syna Cezarego i córkę Katarzynę Dyl oraz wnuki Nataniela Galant i Grzegorza Maksa Dyl. Obecnie nikt z bezpośrednich potomków Franciszka Bohuszewicza nie mieszka na Białorusi. Zamieszkują USA, Warszawę, Włocławek, Toruń, Sopot i Rościn k. Drawna. Reprezentują różne zawody, jest wśród nich lekarz, informatyk, geolog, hotelarz, notariusz, kurator, budowlaniec, chemik itp. Tak toczą się dalej losy potomków piewcy Białorusi.

5 .RELACJA AUTORA

Byłem w Żupranach w 1988 roku była to era Gorbaczowa . Jechaliśmy wtedy w kierunku Smorgoń. Żuprany znałem z opowiadań p. Heleny Woronieckiej z Bytowa ,która jako dziewczynka recytowała wiersz wizytującemu tą miejscowość prezydentowi RP prof. Ignacemu Mościckiemu. Ponadto z Żupranami związany był „zbuntowany” zdobywca Wilna gen. Lucjan Żeligowski. Ponieważ miejscowy kościół był otwarty zatrzymaliśmy się na chwilę. Moja teściowa Leonarda Suchłabowicz miała jakiś sentyment do tej świątyni. Wszedłem do schludnego kościoła Od razu rzuciły mi się w oczy dwie rzeczy. Ława dla dziedziców stała przy ścianie. Wydaje mi się ,że był tam wyrzeźbiony herb .Drugim była tablica pamiątkowa Franciszka Bohuszewicza. Dlaczego ją zapamiętałem? Dlatego, że zwróciłem uwagę na nazwisko nosiła je znana rewolucjonistka. Pomyślałem, że pewnie była stąd. W kościele było kilka osób coś przygotowywali. Miejscowy ksiądz był urzędnikiem zatrudnionym na państwowej posadzie i tylko przyjeżdżał na nabożeństwa. Poszedłem na cmentarz gdzie stał obelisk Bohuszewicza

Opracował: Andrzej Szutowicz DRAWNO

Literatura:

  • Helena Kozłowska „Śladami Franciszka Bohuszewicza”
  • http://www.slonko.com.pl/czasopis/in.php?id=0504/2005_04_c12
  • Alicja Łukasik: Notatki własne
  • Maciej Konopacki „Wywiad z wnuczkami Bohuszewicza” Niwa Nr 4 ( 259 ) 28 stycznia 1962 r.
  • http://archiwum2000.tripod.com/511/bogusz.html
  • Jurij Gil Franciszak Bahuszevič (Franciszek Bohuszewicz) – klasyk literatury białoruskiej
  • http://www.slonko.com.pl/czasopis/in.php?id=0504/2005_04_c12
  • Tadeusz Gasztold „Nad Niemnem i Oszmianką” Wydawnictwo Głos Pomorza Koszalin 1991r. str. 98-99
  • Edmunt Banasikowski „Na zew Ziemi Wileńskiej” Wyd. Editions Spotkania 1990 r.s.11

Gen. Michał Sokolniki

Zapomniany zdobywca słupska. Życiorys sapera

Michał Sokolnicki (ur. 29 września 1760 w m .Wierzeja ,Wielkopolska, zm. 24 września 1816 w Warszawie), generał dywizji wojsk polskich, inżynier wojskowy, polityk, autor rozpraw naukowych i wynalazków z dziedziny techniki. Syn Franciszka chorążego gnieźnieńskiego i Urszuli z Poklateckich .Pieczętował się herbem Nowina. Początkowo uczył się i wychowywał w opactwie oberskim. Do 1777 jego domowym nauczycielem był francuski ksiądz Jan Courieu, który uczył go głównie historii i nauk matematycznych. W latach 1777-1780 studiował w Szkole Rycerskiej w Warszawie. Szczególną uwagę poświęcał budownictwu i fortyfikacji. Szkołę ukończył w stopniu porucznika. W latach 1780-1781 przebywał jako guwerner na dworze ks. Augusta Sułkowskiego w Rydzynie uczył nauk ścisłych Józefa Sułkowskiego którego stał się przyjacielem i wychowawcą (przyjaźń tę kwestionuje słynny historyk Szymon Askenazy, który zarzuca Sokolniczemu autoreklamę wobec Napoleona). W książęcej posiadłości kierował pracami przy kopaniu na bagnach 2000 m. kanału osuszającego, które realizował wg swego projektu (wykorzystał zamarznięcie gruntu w zimie). Za zgodą Sokolnickiego pomysł ten zastosowano w 1791 r. w Turyngii przy budowie kanału wzdłuż rzeki Unstrut .W latach 1781-1787 kształcił się za granicą w inżynierii polowej i cywilnej. Po powrocie do kraju krótko służył w Korpusie Inżynierów Koronnych. W 1787 awansowano go na kapitana a w 1789 roku został majorem. W 1790 wyjechał do Wilna gdzie został zastępcą płk. Jakuba Jasińskiego, komendanta Korpusu Inżynierów Litewskich. Współtworzył przy Korpusie tamtejszą Szkołę Inżynierii w której wykładał geometrię praktyczną (ziemiomiernictwo) i budownictwo. W roku 1791 wyjechał do Saksonii na studia w Saskiej Szkole Inżynierii. Oprócz pobierania nauk w dziedzinie hydrografii i inżynierii wojskowej zapoznał się z systemem szkolenia oraz prowadzeniem ćwiczeń z wojskami technicznymi. Po powrocie, przedstawił swoje wnioski w specjalnym raporcie Komisji Wojskowej w 1792 r. Raport ten zainteresował także króla, który ofiarował mu „wybór instrumentów inżynierskich”. Został także nagrodzony pochwalną i awansem na podpułkownika inżynierów.

Wojna polsko-rosyjska 1792

W wojnie polsko–rosyjskiej 1792 r. został kwatermistrzem generalnym armii litewskiej. Z powodu niedoboru inżynierów pełnił także obowiązki inżyniera wojskowego. Z racji tego zajmował się także budową fortyfikacji, stanowisk artylerii, magazynów itp. W czerwcu został skierowany do Grodna gdzie przygotował obóz obronny na prawym brzegu Niemna. Po objęciu dowództwa przez Michała Zabiełłę otrzymał zadanie rozbudowy obozu na drugim brzegu oraz zbudowania mostu na Niemnie który w tym miejscu miał 330 m. Z braku łodzi most zbudował z tratw,. Konstrukcja była wykonana w kształcie poziomego łuku który pracując jako sklepienie utrzymywał się pod wpływem prądu rzeki w równowadze. Ponieważ nie było kotwic most zaklinowany został przez napór płynącej (wartko) rzeki. Z powodzeniem przeprawiły się po nim cofające się wojska polskie z taborami i artylerią. Jak na owe czasy był to most nowatorski, przeszedł do historii polskiej inżynierii wojskowej jako „Most Sokolnickiego”. Po wojnie w latach 1792-1794 przebywał z własnej woli poza wojskiem w rodzinnych stronach w Wielkopolsce. Korzystając z pomocy Józefa Sułkowskiego opracował wówczas „Podręcznik pomiarów polowych i podjazdów wojskowych” który jednak drukiem nie został wydany. Ponieważ były to czasy rządów Targowicy utrzymywał kontakty ze spiskowcami w Wielkopolsce.

Powstanie kościuszkowskie

W czasie powstania 1794 otrzymał od Rady Zastępczej Tymczasowej awans na pułkownika i od Kościuszki rozkaz na utworzenie Korpusu Stałego Strzelców Województw Wielkopolskich, którego został dowódcą. Brał udział w obronie przed Prusakami Warszawy, gdzie bronił Powązek i Marymontu. W wyprawie wielkopolskiej Henryka Dąbrowskiego wyróżnił się m.in. w walkach z Prusakami nad Bzurą. Otrzymał za to od Naczelnika, na wniosek Dąbrowskiego, złotą obrączkę z napisem „Oyczyzna swemu obrońcy”. Brał udział w zdobyciu Bydgoszczy, zajął także ze swoimi strzelcami lewobrzeżne przedmieścia Torunia. Potem walczył w składzie dywizji Sierakowskiego. Już w trakcie rozmów kapitulacyjnych w Radoszycach otrzymał (17 listopada) awans na stopień generała majora, lecz nie był on później uznawany. 24 grudnia mimo udzielonej mu amnestii, dobrowolnie towarzyszył wywiezionym do Petersburga; Ignacemu Zakrzewskiemu – prezydentowi Warszawy, Ignacemu Potockiemu, Tadeuszowi Mostowskiemu, Janowi Kilińskiemu i Andrzejowi Kapostasowi. Opiekował się tam chorym Zakrzewskim i Potockim. W wolnych chwilach pracował naukowo, opracował traktat o oczyszczaniu wody metodą filtracji przez węgiel, oraz skonstruował „Geodesigraph” – przyrząd do pomiarów inżynierskich. Ponadto z Ignacym Potockim rozpoczął redagowanie „Słownika nauk matematycznych i technicznych”. Po śmierci Katarzyny II i amnestii cara Pawła I, wyjechał w 1796 z Petersburga i odprowadził Zakrzewskiego do jego majątku w Żelechowie. Tam spotkał go zawód miłosny ze strony Marianny Zakrzewskiej, późniejszej żony jego brata – Jana Nepomucena.

Emigracja i legiony polskie

W 1797 zatrzymał się w Poznańskiem i przez Lipsk (11 września) udał się razem z Józefem Mostowskim i Władysławem Jabłonowskim do Paryża. Brał czynny udział w utworzeniu Legii Naddunajskiej Opracował plany i memoriały, w których prezentował poglądy, między innymi na temat Rosji i jej zamiarów wobec Europy. W 1798 r. i 1799 r . bronił wobec paryskiej Deputacji (reprezentacja polskiej emigracji) zniesławianego paszkwilami Dąbrowskiego. To on przywiózł Dąbrowskiemu pierwsze wiadomości o rosnącej w kraju popularności „Pieśni Legionów” czyli „Mazurka Dąbrowskiego”. W 1800 otrzymał nominację na szefa Brygady Piechoty , a po samobójczej śmierci płk. Gawrońskiego został zastępcą dowódcy Legii Naddunajskiej . Pod nieobecność gen. Kniaziewicza pełnił obowiązki jej dowódcy .Co działo się często, zwłaszcza w okresach względnego spokoju. U boku Francuzów odbył kampanię wojenną przeciw Austrii. Brał udział w walkach pod Eschborn (05.07.1800 r.) ,12.07 .1800 r pod Offenbach („przez bystry nurt rzeki Men, w bród prowadził cztery kompanie do rozstrzygającego ataku na bagnety”) . 03. 12. 1800 r. dowodził Brygadą Legii w słynnej bitwie pod Hohenlinden a 13 12. 1800 r. bił się pod Salzburgiem .W 1801, po zawarciu pokoju w Luneville, towarzyszył Legii na zimowym leżu w dolinie rzeki Krems. Jego sztab mieścił się w Kremsmünster, gdzie w miejscowym opactwie w wolnych chwilach korzystając z zasobów biblioteki klasztornej oddawał się studiom naukowym. I… polował w miejscowej bażanciarni na bażanty. Po otrzymaniu stosownych rozkazów poprowadził oddziały przez Szwajcarię do Toskanii. Podczas tego marszu pełnił obowiązki szefa Legii. Ponieważ panowało bardzo duże rozprężenie związane z dymisją dowódcy Legii gen. Kniaziewicza skutecznie zaprowadzał w podległych pododdziałach dyscyplinę. Na początku 1802 r. podczas pobytu Napoleona w Lyonie „załatwił sobie” awans na generała brygady, czym zraził do siebie gen. Dąbrowskiego. Sokolnicki liczył ,że po dymisji gen. Kniaziewicza otrzyma dowództwo Legii. Tak się nie stało. Dowódcą został gen. Władysław Jabłonkowski. W 1802 r. Legia Naddunajska została zreorganizowana na III półbrygadę polską (później 113 półbrygada francuska) i pod dowództwem gen. Jabłonowskiego odpłynęła na stracenie na San Domingo. Gen. Sokolnicki śpiesząc się na zaokrętowanie uległ pod Lyonem wypadkowi i doznał licznych obrażeń . Mimo to podjął próbę dogonienia półbrygady także drogą morską. Tu tez miał pecha (a może szczęście )gdyż szalejący sztorm zmusił jego statek do schronienia się koło Genui. Ostatecznie do półbrygady nie dotarł, za co ponoć nie otrzymał uposażenia. Jako inżynier radził sobie dobrze ,wygłaszał we Florencji, Mediolanie, Genui szereg odczytów naukowych m.in. o miernictwie, produkcji prochu, oczyszczaniu wody, konserwacji żywności na morzu itp. Zaproponowano mu także kierownictwo nad przebudową arsenału w Genui. Mimo ,że był niechętny udziałowi Polaków w wyprawie na San Domingo w kolejnych pismach do przełożonych deklarował swoją gotowość do wyjazdu. Zdaje się ,że na przeszkodzie stanął bałagan w dokumentacji ministerialnej , gdyż zaginęła jego nominacja generalska oraz rozkazy o przydziale. Urażony, w czerwcu 1803 r. zwolnił się z wojska otrzymał pozwolenie na zamieszkanie w Paryżu, leczył się i jednocześnie pracował naukowo oraz publikował. W 1804 został powołany na członka rzeczywistego Towarzystwa Akademickiego Nauk. (Societé Academique des Science), którego członkiem korespondentem był od 1801 r. W tym czasie opublikował w Genewie opisy robót w Rydzynie i budowę mostu na Niemnie. Związał się także z wolnomularskim „Wielkim Wschodem Francuskim”.

Kampania 1806-1807

Jesienią 1806 r. przyjęty został do służby w armii francuskiej. Słynny minister policji Fouche skierował go do sztabu Napoleona w którym odbył kampanię pruską. W 1807 wstąpił do tworzącej się armii polskiej. W stopniu generała brygady 12 lutego objął komendę nad chojnickim zgrupowaniem pospolitego ruszenia.. Podległe mu oddziały razem ok. 1300 ludzi zgrupowane były w Chojnicach, Tucholi, Jeziorkach i w Człuchowie. 13 lutego w okolicach Czarnego nawiązał osobisty kontakt z maszerującą pod rozkazy gen Dąbrowskiego grupą gen. Ménarda w skład której wchodziła wracająca do ojczyzny polska Legia Północna. Po przywróceniu dyscypliny przegrupował swoje wojska do Rekowa (koło Bytowa) i tu 17 lutego zaplanował operację zdobycia Słupska, miasto to (po wykonaniu nocnego przegrupowania z Bytowa) zdobył 19 lutego 1807 r. Generał nałożył na Słupsk kontrybucje w wysokości 30 tyś. talarów. Zarekwirował mienie i zapasy, które na 112 wozach odesłał gen. Dąbrowskiemu przejął także wiele sprzętu wojskowego. Ponadto otrzymał „w prezencie” 9 tyś. talarów i karetę z czterema końmi. Prezent ten spotkał się z ostrym potępieniem gen .Dąbrowskiego. Słupsk opuścił 25 lutego. Krótko stacjonował w Gostkowie i wykonując kolejne rozkazy pomaszerował pod Gdańsk. Jako dowódca jazdy pospolitego ruszenia walczył na Pomorzu Gdańskim brał udział w zdobyciu Gdańska-Nowego Portu i Wisłoujścia. Wbrew nadziejom, nie został po rannym pod Tczewem Dąbrowskim dowódcą polskiej dywizji. Stało się to za przyczyną generałów Kosińskiego i Axamitowskiego którzy w obecności marsz. Lefebvre’a zakwestionowali jego stopień generalski. Ostatecznie dowódcą dywizji został posunięty w wieku gen. Giełgud.  Jeszcze w czasie trwania walk o Gdańsk dekretem Napoleona, datowanym 19 kwietnia w Finckenstein, otrzymał Krzyż Kawalerski Legii Honorowej. Po zdobyciu Gdańska w maju 1807 r. wchodził w skład załogi miasta.

Armia Księstwa Warszawskiego i wojna polsko-austriacka 1809

1 sierpnia 1808 ostatecznie otrzymał królewski patent nominujący go generałem brygady wojsk Księstwa Warszawskiego. W wojnie polsko – austriackiej 1809 r. Sokolnicki walczył 19 kwietnia 1809 pod Raszynem na groblach falęckich, potem jako dowódca straży przedniej, pod Grochowem 26 i 27 maja dowodząc jedną z trzech kolumn (pod ogólną komendą Poniatowskiego, pozostałymi dowodzili Sierakowski, Kamiński) pokonał austriacką grupę gen. Mohra. W nocy z 2 na 3 maja pod Górą (Góra Kalwaria) z własnej inicjatywy przeprowadził natarcie na znajdujących się na prawym brzegu Wisły Austriaków. Po zaciętej walce o 5 rano Polacy zdobyli austriacki przyczółek i zniszczyli budowany przez nich most. Uniemożliwiło to Austriakom przeprawę przez Wisłę, dzięki czemu wojska polskie mogły bez przeszkód wkroczyć do Galicji. W bitwie tej w ręce Sokolnickiego dostały się 2 sztandary i 3 działa. 17 maja zdobył razem z Rożnieckim Sandomierz. Następnie zasłynął podczas jego obrony którą dowodził jednocześnie pełniąc obowiązki inżyniera wojskowego. Przez trzy tygodnie wzmocnił stare mury obronne i rozbudował fortyfikacje. Mimo zdecydowanej przewagi Austriaków, skutecznie odpierał ich ataki. Poddał się na zasadach honorowych po wyczerpaniu wszelkich możliwości obrony. Nastąpiło to wbrew Poniatowskiemu co zaogniło ich wzajemne niechęci. Opuścił miasto z bronią i sztandarami a także z zbiegami z wojska austriackiego. Po zajęciu przez Polaków Krakowa został jego gubernatorem. Jednak nie pozostawił po sobie dobrego wspomnienia gdyż kosztami swoich balów i bankietów obciążył miasto.Za wojnę 1809 r. otrzymał Krzyż Oficerski Legii Honorowej (12 sierpnia 1809 r.) oraz Krzyż Komandorski Orderu Virtuti Militari (nadany 22 sierpnia 1809 r.) Napoleon awansował go dekretem z 14 sierpnia 1809 r. na generała dywizji Objął dowództwo pierwszej brygady w dywizji gen. Zajączka z kwaterą główną w Lublinie. Tutaj nawiązał kontakt z ordynatem Stanisławem Zamojskim a w szczególności z księżną Izabellą Czartoryską z Puław. W marcu 1810 został dowódcą radomskiego okręgu wojskowego. Kiedy w tym samym, 1810 r. samowolnie przedłużył sobie urlop w Puławach (gdzie bezskutecznie starał się o rękę Emmy Potockiej córki Seweryna, generała w 1792 r.), książę Józef wykorzystał to jako pretekst do skreślenia Sokolnickiego z etatu armii Księstwa Warszawskiego. Inna wersja mówi ,że powodem dłuższego pobytu w Puławach była choroba, był ponoć bliski utraty życia. Po tej przymusowej dymisji udał się na dalsze leczenie, w Pyrmont gościnnie przyjęty został przez ks. Jerzego Waldeck-Pyrmont. Okres leczenia wykorzystał na studia naukowe (wydane w Paryżu w 1812 r. Studium strategiczne i topograficzne klęski Legionów Rzymskich Varusa w okolicach Lippestadt w lesie Teutoburskim). Na prośbę ks. Izabelli do tworzonego przez oboje książąt muzeum skupował na Zachodzie cenne przedmioty .Ówczesne burzliwe czasy ułatwiały realizację takich zakupów . Do marca 1811 wysłał do Puław ok. 30 pak z obrazami, sztychami, gotyckimi witrażami, medalionami, dlatego należy go uznać za współzałożyciela muzeum. Pozostał w Paryżu, zajmując się pracą naukową. W latach 1810 – 1811 opublikował dwie prace z zakresu hydrotechniki. Prezentował też swoje referaty z dziedziny techniki i hydrauliki. W 1811 r. przedstawił Napoleonowi przebieg swojej służby. Kampanię 1809 naświetlił pod kątem krytyki ks. Józefa Poniatowskiego. Degradacja w Księstwie Warszawskim nie przeszkadzała mu w Paryżu, gdzie dostał się do sztabu Napoleona i rozpoczął prace związane z przygotowywaną wyprawą na Rosję. Opracował również kompleks memoriałów, poprzedzonych ogólnym tytułem „Memoriał o polityce rosyjskiej i odbudowaniu Królestwa Polskiego”. Wbrew ambicjom Sokolnickiego, wykorzystana została tylko najsłabsza część pracy, czyli część informacyjna która nie była wolna od błędów.

Kampania 1812

W roku 1812 towarzyszył Napoleonowi w podróży poprzez Drezno, Poznań do Królewca. W Królewcu został powołany do służby w sztabie osobistym Napoleona (Maison Militaire de l’Empereur) . Podlegał mu wydział zajmujący się krajami, przez które przechodziła Wielka Armia, w sferze jego zainteresowań były głównie sprawy polskie, obejmowały one problematykę polityczną, topografię, rozpoznanie i wywiad. W imieniu Napoleona prowadził korespondencję z korpusem polskim. Przedłożył także Napoleonowi swoje propozycje odnośnie prowadzenia wojny, sugerował rozłożenie działań na dwa lata oraz wysłanie na Wołyń i Ukrainę polskiego korpusu , który miał wywołać i wesprzeć powstanie. Napoleon proponowanych koncepcji nie przyjął. W drodze do Moskwy Napoleon coraz częściej powierzał Sokolnickiemu ważne misje i używał go w charakterze adiutanta (Smoleńsk, Borodino). Pod Smoleńskiem był obserwatorem i jako pierwszy wszedł do opuszczonego przez Rosjan miasta. Podczas borodińskiej bitwy został ranny. O roli Sokolnickiego podczas odwrotu spod Moskwy nic nie wiadomo oprócz tego, że zabrał z Moskwy do zbiorów narodowych ks. Izabeli Czartoryskiej chorągiew konfederatów barskich.

Kampania 1813 – 1814

W początkach 1813 r. przebywał przy sztabie ks. Eugeniusza Beauharnais, wznowił prace wywiadowcze względem ruchów wojsk rosyjskich, pruskich i austriackich. Napoleon wysłał go z misją do ks. Józefa, któremu przywiózł wiadomość o zwycięstwie cesarza pod Lützen. Nie można wykluczyć, że jego obecność przy księciu miała być dla Napoleona gwarancją lojalności Poniatowskiego. 7 czerwca tegoż roku w Bunzlau (Bolesławcu) marsz. Berthier wyznaczył Sokolnickiego na dowódcę złożonej z polskich pułków 7. Dywizji Lekkiej Kawalerii w IV Korpusie F.E. Kellermanna, z którą toczył liczne potyczki z oddziałami prusko-rosyjskimi i austriackimi na terenie Saksonii w rejonie Żytawy (Zittau), Lőbau, Hohnstein, Colditz, Altenburg, Penig. Z początkiem października otrzymał dowództwo IV Korpusu po chorym Kellermannie. Na czele tego korpusu szczególnie odznaczył się w kilkudniowych walkach (Mulda), z wielokrotnie silniejszym korpusem gen. Mohra W bitwie pod Lipskiem siłami dwóch brygad IV Korpusu osłaniał prawe skrzydło Francuzów prowadząc szereg szarż , rozbił m.in. linie węgierskiej piechoty ks. Augusta Hesko-Homburskiego. Następnie wziął udział w ataku na centrum nieprzyjaciela, przez stanowcze natarcie na lewe skrzydło. W drugim dniu bitwy (18 października) IV Korpus osłaniał pozycje od Lőssnig w głąb doliny Wachau. Po śmierci ks. Józefa Poniatowskiego, Sokolnicki zebrał i uporządkował polskie oddziały. Opanował destrukcję resztek polskiego Korpusu, zażegnał kryzys ,przywrócił jego spoistość i dyscyplinę i faktycznie nim dowodził dlatego należało się mu formalne nad nim dowództwo.19 października zamierzał uderzyć nocą na zagrażający odwrotowi korpus austriacki Giulaya. Wówczas za sprawą Krukowieckiego i Kwaśniewskiego doszło do ostrego starcia z gen. Sokolnickim któremu gen. Kwaśniewski publicznie ubliżył. Krukowiecki natomiast udał się do kwatery cesarskiej i przekonał Napoleona do kandydatury na dowódcę gen Sułkowskiego. Gdy później Sokolnicki zobaczył siebie obok Krukowieckiego na liście przedstawionych do odznaczenia Krzyżem Komandorskim Legii Honorowej demonstracyjnie skreślił się z listy. W listopadzie z resztą wojsk polskich pod wodzą Dąbrowskiego dotarł do Sedanu. Urlopowany dotarł do Paryża i tu zastało go oblężenie. W 1814 roku razem z gen. Woyczyńskim dowodził III kompanią polską Gwardii Honorowej. Bronił m.in. przepraw na Oise w Compiegne Brał czynny udział w obronie stolicy Francji. Bronił także paryskiego wzgórza Buttes Chaumont z czego zachowała się relacja w Journal de Commerce z 4 maja 1814 roku. Opisuje ona walki na pozycji artyleryjskiej, obsługiwanej przez uczniów Szkoły Politechnicznej, ocalonej dzięki brawurowej akcji gen. Sokolnickiego. Sokolnicki miał nimi dowodzić i nawet sam obsługiwał armaty. Z polecenia gen. Dąbrowskiego był z płk. Szymanowskim w delegacji do Napoleona w Fontainebleau Przedstawili cesarzowi przygotowaną z gen. Dąbrowskim petycją zapewniającą o oddaniu i wdzięczności Polaków jednocześnie prosząc o zwolnienie z przysięgi. Napoleon dał wyraz swego uznania dla Polaków, napisał pismo podkreślające długą i owocną służbę Sokolnickiego. Dwa dni później z upoważnienia gen. Dąbrowskiego Sokolnicki został w Paryżu przyjęty przez cara Aleksandra I który zapewnił o swojej woli utrzymania armii polskiej. 20 kwietnia 1814 r. uczestniczył w Fontainbleau w słynnym pożegnaniu Napoleona ze starą gwardią. Podczas powrotu do Kraju otrzymał zaszczytną misję sprowadzenia i eskortowania zwłok ks. Poniatowskiego. Po drodze, w Nancy wziął szczątki pochodzące z grobowca króla Stanisława Leszczyńskiego (kilkakrotnie sprofanowanego, ale uchodzące za jego). Przez Poznań kondukt dotarł do Warszawy. Szczątki Króla zostawił w poznańskiej Katedrze , szczątki Księcia oddał narodowi w kościele Św. Krzyża w Warszawie.

Królestwo Polskie

Ostatnie lata spędził w Warszawie. Z końcem lata 1814 r. w Paryżu opublikowano „Dziennik czynności wojskowych… zredagowany na podstawie notatek oryginalnych…” gdzie opisano konflikt z Krukowieckim po bitwie pod Lipskiem. Generał Sokolnicki jeszcze w Paryżu skreślił rys historyczny kampanii 1813 r. ze specjalnym uwzględnieniem 7 Dywizji IV Korpusu . Podczas wydanego 11 kwietnia w Łazienkach bankietu dla polskich i rosyjskich generałów Krukowiecki publicznie obraził Sokolnickiego . Car powołał 12 listopada 1815 r. sąd wojenny, jednak do wydania wyroku nie doszło Rozpoczęła się długa procedura procesowa, ciągnęła się w kilku komisjach , oparła się o Wielkiego Księcia Konstantego, Cara Aleksandra i do śmierci Sokolnickiego nie została zakończona. W tym czasie Krukowiecki, nie szczędził generałowi Sokolnickiemu publicznych obelg. Jednocześnie gen. Sokolnicki wycofał się z życia publicznego i oddał się pracom naukowym i piśmienniczym. Mieszkał na Nowym Świecie nr 19 ,w kamienicy bankiera Izaaka Olliera. Jednocześnie zajmował się wychowaniem dwóch bratanków Piotra i Michała synów brata Jana Nepomucena (zm. w 1813 r.). Generał 23 września 1816 r. został najechany przez konia podczas parady wojskowej na Placu Saskim, w wyniku tego wypadku następnego dnia (24 września ) zmarł. Pochowany został 26 września w katakumbach na cmentarzu Świętokrzyskim w Warszawie na Koszykach. Cmentarz ten został skasowany w 1836. Jego prochy zostały przeniesione do Poznania, gdzie spoczywają w kościele p.w. św. Wojciecha, w krypcie zasłużonych Wielkopolan.

Zalety i wady

Według opisu Fredry Sokolnicki miał „twarz przyjemną, wzrost średni, chudy” Jego zdolności poetyckie podziwiał Kajetan Koźmian. W 1808 r. napisał „Poetyczny i fizyczny opis salin Wieliczki”. Był z pewnością niezwykle uzdolniony. Snuł wizje budowy sieci kanałów żeglugowych, urządzeń hydrotechnicznych, udoskonaleń kół wozów transportowych a także rozwiązań architektonicznych. Został członkiem akademii w Gandawie i Nancy, członkiem-korespondentem Instytutu Francuskiego i paryskiej Akademii Nauk. Znał się na astronomii, inżynierii i fizyce. Przygotowywał projekty budowy kanałów, osuszania bagien, konstrukcji mostów, urządzeń pomiarowych a nawet „trąby hydraulicznej”.
Miał trochę paskudne cechy charakteru, często źle osądzał ludzi i z drugiej strony przeceniał własne możliwości. W wojsku żołnierze nazywali go „krzykaczem”, a wśród kadry oficerskiej był nielubiany. „Chłodny i zamknięty w sobie, wzbudzający w otoczeniu raczej szacunek niż przywiązanie” (Roman Sołtyk) .

Niewątpliwie górował nad generalicją polską nie tylko wiedzą ale i zmysłem strategicznym, stąd wywoływał zazdrość i często robiono mu przysłowiowe świństwa, np blokując nominacje i awanse. Tak było w Legionach Polskich (Rożniecki), podczas oblężenia Gdańska w 1807 r. (Axsamitowski, Kosiński) czy po śmierci J. Poniatowskiego w październiku 1813 r. (Krukowiecki).To ludzka zawiść spowodowała, że był ciągle doskonałym zastępcą prostującym często tragiczne skutki błędów dowódców. Faktem jest, że nie miał wyczucia sytuacji, popełniał błędy prestiżowe, stąd ciągle wytyka mu się wyproszenie u Napoleona generalskiej nominacji (1802 r.), przyjęcie pieniędzy od władz Słupska (1807 r.), urządzanie na koszt Krokowa bali towarzyskich, czy podczas kampanii 1813 r. przyjęć dla oficerów (Międzyrzecz i Lipsk) a i jego krytyka wobec Napoleona ks. Józefa Poniatowskiego nie zaliczana jest do poczynań szlachetnych.

Był niekwestionowanym patriotą z całym oddaniem służył sprawie niepodległości Polski. Gdy inni podawali się do dymisji, obrażali itp., on pozostawał z wojskiem ratując je od demoralizacji i rozkładu. Historiografia krzywdzi Sokolnickiego dwukrotnie, raz zarzucając mu błędy przy zdobywaniu Słupska, drugi raz wskazując bez podania konkretów, że nie sprawdził się jako szef wywiadu Wielkiej Armii w 1812 roku. „Słupskie błędy” tak zdominowały wizerunek generała, że faktycznie przyćmiły sukces zajęcia miasta a przecież dokonał tego nie mając artylerii. Kontrybucje i skonfiskowane mienie znacznie zasiliły zasoby raczkującej armii polskiej, uniemożliwił usadowienie się w tym mieście Freikorpsu Krokowa, przerwał połączenie drogowe Gdańska z Kołobrzegiem. Na pewien czas odciągnął od kierunku gdańskiego część sił von Krokowa. Błędy, które niewątpliwie zaszły, w perspektywie walk nocnych uchroniły Słupsk od zniszczenia, gwałtów i rabunków. Wycofanie się w nocy z miasta nie zwiększyło ofiar w ludziach, podobnie jak ucieczka Prusaków Gutzmerowa nie tylko nie przyniosła strat, ale także innych negatywnych skutków.
Natomiast los dał Sokolnickiemu szansę „wykończenia słupskiej sprawy”. Pod Gdańskiem wpadł w jego ręce sam d-ca Freikorpsu mjr von Krokow. O tym już prawie nie chce się pamiętać. Przyczyna takiego a nie innego obrazu Sokolnickiego leży w pechu.

Tym pechem było zdobycie Słupska przed wzięciem Tczewa przez gen. Dąbrowskiego. Propaganda pomniejszyła sukces Sokolnickiego, który wobec Tczewskiego zwycięstwa nawet nie zaistniał. A tymczasem to Tczew był kompromitacją, gdyż był już dwa razy w rękach polskich, raz zajął go płk. Dzierwanowski (26/27.01.1807 r.), w następną noc wskutek własnej nieostrożności bezmyślnie stracił go ponosząc znaczne ofiary. Poległo 100 żołnierzy i tyluż dostało się do niewoli. Drugi raz Tczew zajął 15.02.1807 r. płk. Jan Dąbrowski syn generała, niestety ponieważ nie uzyskał posiłków musiał miasto opuścić. Trzecie zajęcie Tczewa, to triumfalne nastąpiło 23 lutego 1807 r. i było wynikiem krwawego szturmu (zginął 1 oficer i 30 żołnierzy). Euforia i wyróżnienia jakie potem nastąpiły „operację słupską” zepchnęły niemal na margines wydarzeń 1807 r.

Opracował: Andrzej Szutowicz

Herb Nowina

Literatura:

  • Red. Bolesław Orłowski. „Słownik polskich pionierów techniki”. Wydawnictwo „Śląsk” Wyd. I 1986 r. Str.192 – 193.
  • Zdzisław Barszczewski „Sylwetki Saperów”. Wyd. Bellona .2001.Str.30
  • Andrzej Szutowicz „Od rajdu Garczyńskiego po zdobycie Słupska”, „Kawaliera”, Drawno 2007 r.
  • Jan Pachoński Legiony Polskie „Prawda i legenda 1794 -1807 t IV Wyd. MON 1979 r. str 202 – 244 ,422 – 447,618 – 670.i T. III MON 1971 str. 688 – 691.
  • http://napoleon.gery.pl/polska/sokolnicki.php
  • http://www.zgapa.pl/zgapedia/Micha%C5%82_Sokolnicki.html
  • http://pl.wikipedia.org/wiki/Nowina_%28herb_szlachecki%29
  • http://pl.wikipedia.org/wiki/Micha%C5%82_Sokolnicki