Z oflagów na sceny Polski. Wybitni aktorzy z Oflagu II B

 Bolesław Płotnicki

Bolesław PłotnickiUr. 17.06.1913 r. w Kijowie, zmarł 07.09.1988 r. w Warszawie) Inż. leśnik, oficer rezerwy Wojska Polskiego. Popularny aktor filmowy. Wystąpił w kilkudziesięciu filmach. Z wykształcenia był leśnikiem, absolwentem Politechniki Lwowskiej z 1935 r. W 1939 roku zmobilizowany. Uczestnik Kampanii Wrześniowej. Następnie w niewoli. Czołowy aktor i reżyser Teatru Symbolów w Oflagu II B Arnswalde i II D Gross Born. Na scenie amatorsko debiutował w Oflagu II B w Choszcznie. Po powrocie do kraju w latach 1946-49 pracował jako inspektor NIK.. Egzamin aktorski zdał eksternistycznie w 1951 r. w Warszawie. W latach 1949-1953 występował w Teatrze Jaracza w Olsztynie, Od 1953, aż do przejścia na emeryturę w 1978 był członkiem zespołu Teatru Dramatycznego w Warszawie. Żonaty z Anną Klaus (od 17.06.1938). W 1971 r. za rolę Weremiaka w filmie „Kardiogram” otrzymał nagrodę aktorską. Posiadał najwyższe odznaczenia państwowe w tym: Złoty Krzyż Zasługi, Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski. Bolesław Płotnicki zagrał w następujących filmach:

1984: Akademia Pana Kleksa jako Don Kichot,

1983: Alternatywy 4 jako Antoni Kierka,
1983: UFO jako Lipka,

1982: Wyjście awaryjne jako ksiądz,
1982: Niech Cię odleci Mara jako Stefan Burza,

1979: Doktor Murek jako Aptekarz Łukasiewicz,
1979: W słońcu i w deszczu jako Feliks Małolepszy, ojciec Bolka,
1979: … cóżeś ty za pani … jako dziadek,
1979: Gwiazdy poranne jako Walendowski,
1979: Na własną prośbę jako Gryngajtis,
1979: Zerwane cumy jako Adam,
1979: Wiśnie jako Nocny dozorca,

1978: Wielki podryw jako Dziadek Sylwika,
1978: Koty to dranie,
1978: Zielona miłość jako doktor Rylski,

1977-1978: Układ krążenia jako Kazimierz Skowronek, pacjent,

1976: Czerwone ciernie jako Pułkownik,
1976: Szaleństwo Majki Skowron,

1975: Ziemia obiecana jako Malinowski,
1975: Zawodowcy jako Majster,
1975: Kazimierz Wielki jako Kasztelan Beńko,
1975: Zwycięstwo jako Winczewski,

1974: Janosik jako Góral Józek,
1974: Siedem stron świata jako Dozorca Maciejko,
1974: Strzał jako Mierniczy Jan Miszczak,
1974: Koniec wakacji jako dziadek Jurka,
1974: Gniazdo jako Ziemiomysł,
1974: Padalce jako Pietras,
1974: Chleba naszego powszedniego,
1974: Potop jako ksiądz,

1973: Sobie król,
1973: Rozwód (Scheidungsprozess) jako Stary Polak,
1973: Nagrody i odznaczenia jako Sołtys,
1973: Droga jako Szczepan Chliwa, ojciec Kazika,
1973: Stawiam na Tolka Banana jako Pan Tadkiewicz
1973: Chłopi jako Jambroży,
1973: Ciemna rzeka jako ojciec Zenka,
1973: Czarne chmury jako Korzycki, mieszczanin z Lecka,
1973: Janosik jako Góral Józek,

1972: Opowieść
1972: Chłopi jako Jambroży,
1972: Dary magów jako dozorca Franciszek,
1972: Skarb trzech łotrów jako Michał Zykuń, przyjaciel Zawadowskiego,
1972: Ballada o ścinaniu drzewa jako majster Błaszczyk,

1971: Kardiogram jako Weremiuk,
1971: Jeszcze słychać śpiew i rżenie koni…,
1971: Złote koło jako Dozorca,
1971: Podróż za jeden uśmiech jako Pan dyrektor,
1971: Wezwanie jako Wojciech Zawada,

1970: Wakacje z duchami jako Mielczarek, prezes GS-u
1970: Album polski jako Bolesław Perkuć,
1970: Raj na ziemi jako Profesor Gerdele,
1970: Urszula,
1970: Mały jako „Stary”, współlokator „Małego”,
1970: Dziura w ziemi jako przewodniczący Dederko,
1970: Pogoń za Adamem jako żołnierz,
1970: Dom,
1970: Pierścień księżnej Anny jako kapelan,

1969: Ostatnie dni jako Ojciec Grety
1969: Wniebowstąpienie jako Wołkow,
1969: Tylko umarły odpowie jako Doktor Sediak,

1968: Hasło Korn jako Zegarmistrz,
1968: Bariery dźwięku jako mężczyzna w hotelu,

1967-1968: Stawka większa niż życie jako Józef Podlasiński,

1967: Kiedy miłość była zbrodnią jako Ogrodnik, konspirator,
1967: Paryż – Warszawa bez wizy jako Dowódca lotniska Okęcie,
1967: Westerplatte jako Karol Szwedowski, sanitariusz,
1967: Julia, Anna, Genowefa jako ojciec Szymgałów
1967: Cześć kapitanie,

1966: Lekarstwo na miłość jako Kierownik pracowni architektonicznej, szef Joanny,
1966: Małżeństwo z rozsądku jako Kazimierz Burczyk, ojciec Joanny,
1966: Cierpkie głogi jako Jachimiak,

1965-1966: Wojna domowa jako Albert Einstein,

1965: Dzień ostatni – dzień pierwszy jako Ksiądz,
1965: Miejsce dla jednego jako Przewodniczący Rady Zakładowej,
1965: Gorąca linia jako Augustyn,
1965: Córeczka jako ksiądz,
1965: Święta wojna jako sztygar Kukułka,

1964: Rachunek sumienia jako Ludwik,
1964: Prawo i pięść jako Pełnomocnik rządu,
1964: Nieznany jako Rysiewicz, plutonowy,
1964: Gdzie jest generał jako sierżant Władysław Panasiuk,
1964: Banda jako dyrektor domu poprawczego),

1963: Rozwodów nie będzie jako Urzędnik w USC,
1963: Nadzy wśród wilków (Nackt unter Wölfen) jako Zachariasz Jankowski,

1962: Dom bez okien jako Korolkiewicz,

1961: Kwiecień jako Kozłowski,
1961: Dotknięcie nocy jako Jan Piterak, handlarz,
1961: Dwaj panowie N jako ojciec Dziewanowicza,

1959: Cafe Pod Minogą jako Celestyn Konfiteor,
1959: Miejsce na ziemi jako szyper Gustaw Studziński,

1958: Pożegnania jako Kolejarz,
1958: Dwoje z wielkiej rzeki jako Personalny,

1956: Cień jako Kolejarz,

1955: Zaczarowany rower jako kierownik Mączyński,

1954: Pod gwiazdą frygijską jako Towarzysz Franciszek Olejniczak,

1953: Piątka z ulicy Barskiej jako Minister.

Aleksander Sewruk

Aleksander SewrukUrodził się 17 stycznia 1912 r. w m. Kornin k. Kijowa, zmarł w Warszawie 23 listopada 1974 roku Aktor, dyrektor teatru. Oficer rez. WP – podporucznik. Do Polski przyjechał w 1920 r. Po maturze w 1930 r. rozpoczął studia na Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym Uniwersytetu Warszawskiego, które jednak po roku przerwał. W 1932 r. pracował jako urzędnik. Od 1932 r. był w Ochotniczych Drużynach Roboczych, potem Junackich Hufcach Pracy. Uczestniczył w kampanii wrześniowej, po kapitulacji Modlina został wzięty do niewoli. Przebywał w obozie w Działdowie następnie w oflagach w Arnswalde II B i Gross Born II D. To w niewoli w 1940 r. na scenie Teatru Symbolów w Choszcznie, rozpoczął działalność aktorską (Papkin w „Zemście”), którą kontynuował także w Bornym Sulinowie. Ewakuował się z obozem na zachód. Po uwolnieniu w maju 1945 roku założył objazdowy teatrzyk rewiowy „Oberża Komediantów następnie w latach 1946-47 występował w teatrze rewiowym 1 Polskiej Dywizji Pancernej w Niemczech. Do kraju powrócił w czerwcu 1947 r. W tym roku zdał w Warszawie ekstermistyczny egzamin aktorski. Zadebiutował 4.10.1947 r. rola Rzecznickiego w „Fantazym” w Teatrze im. Jaracza w Olsztynie z którym związał się przez następne lata (1947-52; w latach 1957-69 pełnił także funkcje dyrektora i kierownika artystycznego).Następnie występował w tzw Teatrach Dramatycznych w Poznaniu (1952-57). Od 1969 r. do końca życia był dyrektorem i kierownikiem artystycznym Teatru Ziemi Mazowieckiej w Warszawie. Pochowany na Powązkach Wojskowych, kwatera 35A-4. Aleksander Sewruk Grał w kilkudziesięciu filmach polskich, występował także w Teatrze Telewizji. spektakle z jego udziałem reżyserowali m.in. Jerzy Antczak, Jan Łomnicki, Jerzy Grzegorzewski, Maciej Prus i Zygmunt Hubner. W czerwcu 2007 r. został patronem elbląskiego Teatru Dramatycznego. Zwolennikiem pomysłu nadania teatrowi imienia Aleksandra Sewrska był dyrektor Mirosław Siedler, ponieważ, jak twierdził, Sewruk prze 12 lat kształtował repertuar połączonych scen Teatru im. Jaracza i występował na elbląskiej scenie. To od jego imienia pochodzi nazwa statuetki – Aleksander – przyznawana co roku m.in. najpopularniejszym elbląskim aktorom. W Olsztynie działa Studium Aktorskie im. Aleksandra Sewruka.

Nagrody:

  • 1958 r.- Olsztyn – nagroda artystyczna Prezydium Woj. Rady Narodowej – za podniesienie poziomu artystycznego olsztyńskiej sceny i stworzenie interesujących ról, a szczególnie Iwana Piotrowicza Wojnickiego w „Wujaszku Wani” Antoni Czechowa.
  • 1959 r. Moskwa – I MFF – Srebrny Medal nagroda za najlepsze kreacje męskie – za rolę Komandora Kozłowskiego w filmie „Orzeł” (wspólnie z Wieńczysławem Glińskim i Bronisławem Pawlikiem) w reżyserii Leonarda Buczkowskiego.
  • 1961 r. Toruń – III FTPP – nagroda za rolę Osborne w „Kresie wędrówki”
  • 1963 r. Toruń – V FTPP – nagroda za role: Maksa w przedstawieniu „Piąta kolumna” Ernesta Hemingwaya i Króla-Ojca w przedstawieniu „Nagi król” Eugeniusza Szwarca w Teatrze im. Stefana Jaracza Olsztyn-Elbląg
  • 1966 r. nagroda państwowa II stopnia za wybitną działalność artystyczną dla rozwoju teatru na Warmii i Mazurach
  • Za działalność artystyczna otrzymał odznaczenia państwowe;
  • Krzyż Kawalerski OOP (1959 r.)
  • Order Sztandaru Pracy II kl. (1963 r.),
  • Zasłużony Działacz Kultury (1965r.)


Jego dorobek filmowy przedstawia się następująco :

1977 – PIOTRUŚ I TERESA (2), BABCIA (3), WIECZNE ZMARTWIENIA (4), MIŁOŚĆ (6), WIATR W OCZY (7), U SCHYŁKU DNIA (11) w NOCE I DNIE (serial tv) Obsada aktorska (doktor Wettler; w rzeczywistości w odcinku 2 nie wystąpił), 
1975 – NOCE I DNIE Obsada aktorska (doktor Wettler), 
1974 – GNIAZDO Obsada aktorska (nie występuje w czołówce), 
1974 – KONDYCJA FIZYCZNA CZYLI WALKA Z METRYKĄ (5) w 40 – LATEK Obsada aktorska (trener Michalak), 
1973 – GODZINA SZCZYTU Obsada aktorska (prezes Trzos), 
1973 – 6 [INTRYGA], 8 [WILCZE DOŁY] w CZARNE CHMURY Obsada aktorska (marszałek dworu królewskiego; w odcinku 8 nie występuje w czołówce), 
1977 – PIOTRUŚ I TERESA (2), BABCIA (3), WIECZNE ZMARTWIENIA (4), MIŁOŚĆ (6), WIATR W OCZY (7), U SCHYŁKU DNIA (11) w NOCE I DNIE (serial tv) Obsada aktorska (doktor Wettler; w rzeczywistości w odcinku 2 nie wystąpił), 
1975 – NOCE I DNIE Obsada aktorska (doktor Wettler), 
1974 – GNIAZDO Obsada aktorska (nie występuje w czołówce), 
1974 – KONDYCJA FIZYCZNA CZYLI WALKA Z METRYKĄ (5) w 40 – LATEK Obsada aktorska (trener Michalak), 
1973 - GODZINA SZCZYTU Obsada aktorska (prezes Trzos), 
1973 – 6 [INTRYGA], 8 [WILCZE DOŁY] w CZARNE CHMURY Obsada aktorska (marszałek dworu królewskiego; w odcinku 8 nie występuje w czołówce), 

Źródła:

  • Bolesław Płotnicki; www.filmpolski.pl
  • Bolesław Płotnicki www.filmweb.pl
  • Bolesław Płotnicki, Wikipedia, wolna encyklopedia, pl.wikipedia.org.
  • Zdj. Kadr z filmu Album Polski reż Jan Rybkowski. Fot. Muzeum Kinematografii w Łodzi http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/112240 http://www.filmweb.pl/Aleksander+Sewruk,filmografia,Person,id=44499 http://film.onet.pl/36853,,Aleksander_Sewruk,osoba.html http://www.e-teatr.pl/pl/osoby/lista.html?id=1036 http://www.teatry.art.pl/portrety/sewruk_a/tias.htm

Fot. Dział Dokumentacji ZASP 

Zebrał: Andrzej Szutowicz

Ksiądz Stachowiak

Drawieńska parafia za księdza Stachowiaka

Przez Drawno idzie gościniec szeroki
A przy nim nasz kościół mały, niewysoki,
A za tym kościołem plebania się kryje.
Niechaj Ks. Jubilat do stu latek żyje !

Do stu latek żyje ! Pracuje nad nami
By nas zaprowadził przed Pana nad Pany
Bo już lat szesnaście tu w Drawnie przebywa
I najtwardsze dusze dla nieba zdobywa.

Śpiewajcie dziś starzy i młodzi, śpiewajcie
Ks. Proboszczowi życzenia składajcie!
Niechaj w zdrowiu, szczęściu i radości żyje
Niechaj się Imię Jego tu chwałą okryje !

Za wszystkie przykrości my Cię przepraszamy
I kwiaty wdzięczności u stóp Twych składamy.
Daruj, daruj, księże wszystkie przewinienia
Prowadź nas, ach prowadź do Boga do nieba.

Czterdzieści lat już mija, jak zostałeś kapłanem.
Przez czterdzieści lat stawałeś przy ołtarzu przed Panem
By Mu służyć wiernie, chociaż trudy i cierpienie
Drogę Twoją wyścielały i krzywdy Ci wyrządzały.

Promień światła i radości, niech Twe czoło opromienia.
Niech za trudy pracy znoje spłyną na Cię łaski
O ! Niech z wysokości Bóg nagrodzi Twój znój, trud
Niech łaskami obsypuje, niebo dla Ciebie Przygotuje.
Krystyna Maciąg

Następcą ks. Galasa był ks. kanonik Jan Jodłowski. Niestety w Drawnie nie został przez parafian zaakceptowany, trudno dziś orzec dlaczego. Możliwe, że przyczyna tej niechęci kryła się w tym, że był grekokatolikiem w czasach, kiedy duchowieństwo tego wyznania przeszło niemal do podziemia. Jedyną szansą uniknięcia represji było dla nich posługiwanie w parafiach rzymskokatolickich. Stało się to możliwe, gdyż Pius XII nadał kardynałowi Hlondowi uprawnienia Delegata Ojca Świętego dla katolików obrządków wschodnich. Spowodowało to, że kapłani greckokatoliccy nie musieli przejść formalnie na obrządek łaciński, lecz zachowując status grekokatolika do czasu zmiany sytuacji, pozostawali księżmi katolickimi. Czasami obejmowali parafie katolickie. Ponieważ nierzadko mieli rodziny, które na ogół nie przebywały z nimi, niezorientowani w sytuacji parafianie sądzili, że gdzieś tam na boku utrzymują kochanki z dziećmi. Niestety takie opinie można i dziś usłyszeć w Drawnie. Ksiądz Jodłowski nie znalazł wspólnego języka z parafianami, zraził się do Drawna i po krótkim pobycie przeniósł się do Chłopowa, gdzie przebywał do śmierci.

Dnia 01.10.1948 r. objął parafię ksiądz Brunon Stachowiak. Przybył do Drawna ze Szczecina-Pogodna (parafia Św. Krzyża). W międzyczasie parafia skurczyła się i obejmowała następujące filie i szkoły: Barnimie, Brzeziny, Dominikowo, Kołki, Suliszewo i Żółwino. Pracy w kościołach było moc, wykonywano roboty konserwacyjne, a okna, drzwi, ławki i ołtarze naprawiano sposobem gospodarczym. Kościół w Brzezinach nadawał się już do kapitalnego remontu, tak samo wieża kościoła w Barnimiu. Ponadto msza święta odprawiana była także w prywatnym domu w Zatomiu, gdzie urządzono kaplicę. Właściciel posesji jednak wyjechał i przez krótki okres miejsce kultu doraźnie urządzano w szkole. Wierni w Suliszewie, w Barnimiu i w Dominikowie zakupili szaty liturgiczne i sprzęt kościelny. Do pozostałych miejscowości ksiądz wszystko co potrzebne do sprawowania liturgii zabierał z Drawna, w którym rozpoczęto remont kościoła. Ubytki w posadzce zalano betonową warstwą ze szlifem i częściowo położono płytki. Naprawiono dach i zewnętrzną elewację, a wewnątrz pomalowano olejną farbą chór, ławki, balustradę i lamperię. Cały kościół wymalowano kredową farbą. Sprawiono figurę Miłosierdzia Pana Jezusa, nawę, kapy fioletowe, garnitur bielizny kościelnej, ubranka dla ministrantów, nowe chorągwie żałobne. Ks. Stachowiak do 1950 r. prowadził osobiście naukę religii w szkołach według ustalonego planu zajęć, potem cofnięto mu pozwolenie nauczania, prowadzenie tych lekcji przejęli nauczyciele religii – katecheta i katechetka. Po ich zwolnieniu dzieci na naukę religii przychodziły do kościołów.

Konflikt z Radą Parafialną

W 1953 r. doszło do ostrego konfliktu między proboszczem a Radą Parafialną; otóż naprawa dachu kościelnego została przeprowadzona nieumiejętnie i niesumiennie. Zlecono ponowne prace dekarskie grupie technicznej pracującej w miejscowym POM-ie i ta grupa nie wywiązała się z przyjętego zobowiązania. Konsekwencją tego była rozprawa sądowa, w której stroną skarżoną był wykonawca wsparty przez Radę Parafialną. Żądano podwójnej zapłaty za wykonane roboty, jednak sprawę wygrał ks. Stachowiak. Ponieważ cała Rada występowała przeciw niemu, to po procesie rozwiązał ją. Posypały się donosy i skargi do Kurii Biskupiej i do Kancelarii Prymasa Polski.

W roku 1953 roku przyjechał do Drawna legendarny dziś generał z Miastka, ks. Bernard Witucki. Ksiądz generał przez dziewięć dni nauczał przed bierzmowaniem kandydatów do tego sakramentu. W dniu 12.10.1953 r. ks. infułat Zygmunt Szelążek (b.ordynariusz Ordynariatu Gorzowskiego w latach 1952 – 1956, następnie proboszcz parafii Św. Rodziny w Szczecinie) bierzmował 541 wiernych.

17.01.1955 r. uderzył w kościół mocny huragan, który poważnie uszkodził dach. W roku maryjnym parafię przygotował do odpustu jubileuszowego O. Kruża, prowincjał Misji Św. Rodziny, u którego w seminarium był kandydat do stanu kapłańskiego drawnianin Bernard Dzierbunowicz. Jednak po jakimś czasie Dzierbunowicz opuścił Zgromadzenie i wstąpił do Seminarium Duchownego we Wrocławiu.

Opinia proboszcza o parafianach

Parafianie pochodzą z różnych stron: Drawno przeważnie ma wiernych z Diecezji Wileńskiej z Derewna, stąd wiele nieporozumień metrykalnych zwłaszcza przy wysyłce „No temere” – Barnimie i Suliszewo oraz Dominikowo i Żółwino mają ludność z parafii Medenice (diec. przemyska). Zwarta grupa z Poznańskiego osiedliła się w Święciechowie, Niemieńsku i Konotopiu. Frustracja w parafii jest wielka i wykazuje tendencję zniżkową. Z każdym rokiem ubywa ludności, chociaż przyrost dzieci nie maleje. Jak to tłumaczyć? Ludność jest biedna, rolnicza. Miasteczko nie ma żadnego przemysłu terenowego. Pozostało po wojnie fabrykę sieci, tartaki i warsztaty przeniesiono do Darłowa, Stargardu i innych miejscowości. Ludność wyłącznie zajmuje się rolnictwem, nawet kolejarze i urzędnicy, którzy pracują w miejscowych instytucjach komunalnych albo państwowych. Liczne PGR-y (12) gospodarują deficytowo. Indywidualnych gospodarstw jest coraz mniej. Rozbiórka trwa na całej linii.

Budowano tylko POM-y, a i to, o ironio, na gruncie kościelnym, zapisanym w testamencie parafii katolickiej i kościołowi przez niańkę (2 ha według zapisów w aktach ks. prob. Galasa). Ziemi ornej parafia nie zatrzymała. Było z przydziału 15 ha tuż za torami kolejowymi naprzeciw stacji, z posiadłości gminy wyznaniowej niemieckiej. Religijność ludu jest tradycyjna, ofiarność nierówna. Około 120 rodzin utrzymuje parafię. Reszta jest nastawiona konsumpcyjnie i nieskora do ofiar.

Boże Ciało 1955 i 1956 roku

W roku 1955 doszło do incydentu między proboszczem a władzami świeckimi. Otóż 06.06.1955 r. ksiądz proboszcz wbrew własnej propozycji otrzymał zgodę na zorganizowania procesji Bożego Ciała wzdłuż ulicy Poprzecznej. Zły na stan techniczny ulicy uniemożliwiał przyjęcie tej propozycji. Zadziałała Opatrzność i wieczorem tego samego dnia runęły na niej dwie kamienice. W związku z tym procesja odbyła się tylko wokół kościoła. Na ten czas przestał padać deszcz i na krótko poprawiła się fatalna tego dnia pogoda. Co ciekawe, rok później ponownie wyznaczono trasę procesji przez ulicę Poprzeczną.

Na reakcję ks. Stachowiaka odwołującą jej przejście przez miasto niemal w ostatniej chwili władze telegraficznie zmieniły swoją decyzję i przy pięknej pogodzie procesja Bożego Ciała odbyła się szlakiem tradycyjnym. W dniu 1 września 1955 r. został przeniesiony do Lipian (pow. Myślibórz) ks. Jan Kozioł (wikariusz w latach 1953 – 55). Z Lipian natomiast przybył ks. Jan Głażewski. Wikariuszem był do 1.07.1957 r. Zorganizował chór kościelny, który po kilku udanych występach otrzymał z referatu do spraw wyznań nakaz rejestracji, w razie niewykonania nakazu miał być on rozwiązany. W związku z taką postawą władzy chór przestał istnieć.

Ciekawy dla parafii był rok 1956 i to nie tylko ze względu na Boże Ciało. Dnia 03.06.1956 r. odbyły się prymicje ks. Bernarda Dzierbunowicza, pierwszego mieszkańca polskiego Drawna wyświęconego na księdza. Pochodził z Derewna. Urodzony w 1929 r., zm. 17.02.1991 r. Wyświęcony na księdza został we Wrocławiu. Na prymicję przybyły tłumy parafian. Potem ks. Dzierbunowicz został wikariuszem w Ścinawie, uczył religii w Parszowicach, nastepnie został proboszczem w Działoszynie k. Bogatyni. W Parszowicach odbyły się prymicje bł. ks. Jerzego Popiełuszki. W 1956 roku do Seminarium Duchownego zgłosiło się 2 kandydatów, w tym Jerzy Oszkiel. Nadto trzy dziewczyny wstąpiły do Zgromadzeń Żeńskich, były to: Jadwiga Moroz, Elżbieta Korzonek i jeszcze jedna, która z zakonu wystąpiła. Ponadto Członkowie Żywego Różańca (jest 10 róż matek – 3 panien i 1 ojciec) razem z parafianami ufundowali nowy dywan do ołtarza głównego.

26 VIII 1956 r. drawnianie z księdzem wikarym uczestniczyli w pielgrzymce na Jasną Górę, o której jeden z zagranicznych korespondentów napisał :„ Nigdy jeszcze świat nie widział na żadnej manifestacji publicznej tylu ludzi naraz. W zimą zaśpiewał rozwiązany chór kościelny. Czysty dochód w kwocie 7381 zł ofiarowano na cele budowy stałego ołtarza głównego. Pierwszą ofiarę na ten cel w kwocie 500 zł złożył były parafianin ze Szczecina. Przybył on do krewnych i wstąpił do kościoła na sylwestra, gdzie na zakończenie starego roku regularnie proboszcz zdawał relacje z bilansu Rady Kościelnej i informował o zamiarach inwestycyjnych na następny rok. Wspomniał o chęci budowy ołtarza liturgicznego. Po otrzymaniu niespodzianej wpłaty (ofiary) przystąpił do realizacji tego zamiaru. By spłacić podjęte zobowiązania, ks. Stachowiak skonfliktował się z ks. Szelążkiem i sprzedał swój samochód i inne cenne rzeczy.

Czy ksiądz Kazimierz Kołwzan uciekł z Drawna?

W 19 lipca 1957 r. roku przybył z parafii pw. Wniebowziecia N.M.P. w Nowogardzie (był tam w latach 1954 -57) nowy wikariusz ks. Kazimierz Kołwzan (1927 – 2007). Urodzony w Osinówce na Wileńszczyźnie, ochrzczony został 17 lutego w kościele pw. MB Szkaplerznej w Gugohajach. Święcenia kapłańskie przyjął 29 czerwca 1954 r. W kronice odnotowano, że spóźnił się do nowego miejsca posługi, czyli do Drawna. Po przyjeździe oznajmił, że chce zamieszkać w budynku gospodarczym i aż do jego remontu poprosił o urlop. Ostatecznie wykorzystał pierwszą nadarzająca się okazję, by nie być w Drawnie i jeszcze jako drawieński wikariusz osiadł w Suliszewie. 15 X 1957 r. w uroczystość św. Teresy została kanonicznie erygowana parafia p.w. Św. Trójcy w Suliszewie. Tym samym Suliszewo, Kiełpino, Krzowiec zostały od Drawna odłączone. Kołki pierwotnie przyłączone do parafii Zieleniewo, ponownym dekretem zostały przyłączone dodatkowo do Suliszewa. Ksiądz Kazimierz Kołwzan został proboszczem tej parafii. Funkcję tę sprawował do 24 sierpnia 2004 r. Także ostatnie lata swojego życia spędził jako rezydent w Suliszewie. Do dziś jest legendą tej miejscowości. Jego odejście do Suliszewa ks. Stachowiak skwitował z ulgą: „Odetchnąłem, gdy został w Suliszewie”.

Okrojona Parafia

W miesiącu powstania parafii w Suliszewie Brzeziny zostały wyłączone z parafii Drawno i przyłączone do parafii nowo erygowanej w Zieleniewie.

Wskutek tego podziału parafia Drawno, mimo że położona była na znacznym terenie, stała się parafią małą „ nie licząc 2000 dusz, w tym 190 obrządku grecko-katolickiego i 200 prawosławnych.” Na domiar złego huragan uszkodził zabytkową wieżę kościelną w Barnimiu w takim stopniu, że groziła runięciem i zawaleniem samego kościoła. Trzeba było od razu rozpocząć prace, które wg kosztorysu zatwierdzonego przez Kurię Biskupią oraz przez wojewódzkiego konserwatora zabytków, wynieść miały108200 zł. Ks. Stachowiak zaciągnął pożyczkę i podupadł na zdrowiu. Pomagał mu ks. Zdzisław Chlewiński z KUL.

Władze agitowały katechetów do przyjmowania stałej, intratnej posady nauczycielskiej przedmiotów świeckich. Wielu potem zwolniono. Rok 1959 zaczynał się od zapowiedzi misji św. i wizytacji kanonicznej. Wszystkie krzyże przydrożne odnowiono i ozdobiono, tak samo krzyże misyjne przy kościele parafialnym w Drawnie i przy kościołach filialnych. W czasie Misji Świętej przypadło 25-lecie kapłaństwa ks. bp. Wilhelma Pluty. W tym czasie ukończono roboty przy budowie głównego ołtarza. Wizytacja kanoniczna odbyła się w dniu 18.10.1959 r. Tego dnia bierzmowano około 450 osób, w tym 40 z innych parafii. Ks. bp. Pluta był w Barnimiu i w Dominikowie, gdzie witano go i żegnano niezwykle serdecznie. Przed odjazdem odwiedził rodzinę wielodzietną Gącików i grób matki zmarłego biskupa (?) grekokatolickiego śp. Reszetyło, gdzie po złożeniu wieńca odprawił modły w obecności licznej grupy wiernych. Udało się ustalić, że bp Pluta modlił się przy grobie niemal 90-letniej Agafii Reszetyło, zmarłej 10.01.1954. Pochodziła ze wsi Ulhówek (woj. lubelskie). W 1921 r. wieś należała do woj. lwowskiego, miała 1136 mieszkańców, w tym 1055 Ukraińców i 13 Żydów. W czasie wojny także w wyniku walk z UPA została niemal całkowicie zniszczona. Dziś jest siedzibą gminy. Wynika stąd, że Agafia Reszytyło znalazła się w Drawnie w wyniku akcji „Wisła”. Kim był wspomniany jako biskup ksiądz Reszytyło?

Roman Reszetyło (1880 –1952) – kapłan greckokatolicki, prałat, wyświęcony w 1907 r., po przyjęciu święceń wyjechał na studia do Wiednia, gdzie w 1908 r. obronił doktorat z teologii. Po powrocie do kraju wikariusz w Ulhówku, pow. Rawa Ruska (1912–1914?), katecheta w gimnazjum w Sanoku (1914?–1921?), administrator (1921–1922) i proboszcz (1922–1927) w Poteliczu, pow. Rawa Ruska. Od 1922 r. wykładał język hebrajski w Greckokatolickim Seminarium Duchownym w Przemyślu, pełnił też wiele funkcji w kurii przemyskiej (m.in. był kanclerza, prosynodalnego sędziego, obrońcy związku małżeńskiego, przewodniczącego sekcji pomocy cerkwiom towarzystwa „Eparchalna Pomicz”). Aresztowany 27.06.1946 w nocy z piątku na sobotę, tj. 28–29.06., wywieziony z innymi zatrzymanymi w kierunku granicy z ZSRR. Wszyscy zostali przekazani NKWD; przetrzymywani byli w więzieniu przy ul. Parkowej we Lwowie, potem przetransportowano ich do Kijowa, gdzie zostali osądzeni. Ks. Reszetyło zesłany został do łagru, zmarł w Kazaczyńsku w Krasnojarskim Kraju, tam też został pochowany. Z zatrzymanych w dniach 26 – 27 06.1946 i przekazanych ZSRR kapłanów zmarli w łagrze bądź na zesłaniu: w 1947 r., bł. ks. bp Jozafat Kocyłowski OSBM i w 1950 r. bł. ks. bp Grzegorz Łakota, ur.1883 (obaj wyniesieni na ołtarze przez Jana Pawła II w 2001 r.) oraz w 1947r. zmarł ks. Bazyli Kozłowski, ur. 1876.

Kolegium

W 1960 roku za „ zatrzymywanie księży bez zameldowania” proboszcz drawieński został ukarany grzywną przez kolegium d.s. wykroczeń (za spowiedź wielkanocną). Mimo odwołania do Wojewódzkiego Kolegium, orzeczenie zatwierdzono 1. 09.1960 r. została usunięta ze szkół nauka religii. Katecheta Filip Bogucki uczył jeszcze do końca października. W Zatomiu w domu Lejbików odprawiano godziny duszpasterskie, regularnie co drugą niedzielę. Do Drawna przybył nowy wikariusz ks. Edmund Łata, objął naukę religii po wioskach. Po renowacji salki katechetycznej w Drawnie regularnie odbywały się lekcje nauki religii. Lekcje religii odbywały się normalnie i regularnie przy prawie 100 % frekwencji. W filiach w Dominikowie i w Barnimiu wpłynęły ofiary na wykonanie stacji Drogi Krzyżowej, które zostały poświęcone w dniu 07. 03.1962 r.

Peregrynacja – Kopia Obrazu MB Częstochowskiej w Drawnie

W sobotę dnia 10 VIII 62 r. przybyli do parafii OO. Redemptoryści: o. Golec z Torunia i o. Tokarski z Wrocławia z misją przygotowania duchowego parafii na uroczystość Nawiedzenia Obrazu M.B. Częstochowskiej w kopii Cudownego Obrazu Pani Jasnogórskiej.

Kościół po gruntownym remoncie tonął w zieleni i był udekorowany gustownie na przyjęcie Obrazu M.B. Częstochowskiej. Wieże kościelne były iluminowane i udekorowane flagami narodowymi. Na cmentarzu zbudowano ołtarz polowy. Cały cmentarz ozdobiono zielenią, nowy parkan został iluminowany i przybrany. Nadto remontowano i odmalowano salkę katechetyczną.

Było dużo wczasowiczów. Oni również przystępowali do sakramentów świętych. Liczba rozdanych komunii św. przekroczyła liczbę 5000, co stanowiło przepiękny wynik pracy włożony w przygotowanie. Spowiadało 15 kapłanów obcych, a w nocy pełniło dyżur 4 kapłanów. Nocne nabożeństwa i uwielbienia stanowe oraz „ pasterka” wypadły imponująco. Pogoda sprzyjała po ulewnym deszczu przed nadejściem Obrazu. Powitanie wypadło wspaniale. Program artystycznie wykonany został przez parafianina Halca. Podczas pożegnania księży zaskoczył i zgromadzony lud, i ulewny deszcz, jakby na znak żalu. Obraz odprowadziło 55 motorów i 8 samochodów do Kalisza Pomorskiego. Liczna delegacja wraz z kapłanami i z klerykiem Jerzym Oszkielem w mundurze wojskowym, złożyła wiązankę róż. Po przekazaniu Obrazu przez ks. proboszcza Brunona Stachowiaka w ręce ks. Ratajczaka proboszcza z Kalisza Pom. parafianie w Drawnie schowali się przed deszczem do kościoła, gdzie do tłumu wiernych o.Tokarski jeszcze raz przemówił, a ks. proboszcz odprawił mszę świętą.

W dniu 26 X 1962 r. odbyło się czuwanie soborowe. Już od początku miesiąca w ciągu Tygodnia Miłosierdzia wspominano o dobrych uczynkach i dla ciała, i dla duszy. Pięć rodzin wielodzietnych otrzymało wsparcie. Dary w naturze wpłynęły skąpo w porównaniu z rokiem poprzednim. Dzień chorych wypadł blado, ponieważ nie było chorych.

Obraz M.B. Nieustającej Pomocy

19 XII 1962 r. odbyła się Intronizacja Nowego Cudownego Obrazu M.B. Nieustającej Pomocy. Jest to wiernie i artystycznie wykonana kopia znajdującej się w Rzymie oryginalnej ikony. Obraz oprawił w ramę stosowną do stylu ołtarza i złocił artysta R. Warszewski z Torunia (ul. Reja 32), pomagał Piotr Grygorcewicz z Drawna.

Ikona Matki Bożej Nieustającej Pomocy została napisana (namalowana) około XII wieku. Miejscem jej powstania była grecka wyspa Kreta. Spełnia ona wszystkie kanony wschodniej ikonografii. O jej bizantyjskim rodowodzie świadczą znajdujące się napisy. Najprawdopodobniej około XV wieku ikona została skradziona i przywieziona do Rzymu, tam przekazano ją dla zakonu augustynianów i umieszczono w kościele pw. św. Mateusza, gdzie przebywała w latach 1499 – 1798. Po zburzeniu kościoła przez wojska napoleońskie ikona znajdowała się w kilku kościołach Od 26.04.1866 r. obraz posiadają redemptoryści, którzy otrzymali go za zgodą Piusa IX i umieścili w kościele św. Alfonsa.
23.06.1867 r. obraz został koronowany (spowodowało to szybki wzrost kultu obrazu), od 1867 r. na prośbę wiernych zaczęto wykonywać kopie obrazu, dołączając dokumenty papieskie, nadające różne odpusty i przywileje (od końca XIX w. wykonano 2270 wiernych kopii).
Kult obrazu w Polsce zawdzięczamy ks. Edmundowi Radziwiłłowi, który przed jego oryginałem prosił o zdrowie i tam w 1867 r. został wyświęcony na księdza. W 1869 r. ojciec jego ofiarował mu kopię, która została umieszczona w kościele w Ostrowie Wlkp., gdzie młody ksiądz był wikariuszem. Do dnia dzisiejszego wykonano w naszym kraju kilka tysięcy kopii. Pojawiły się także różne formy nabożeństw np. „drugiej niedzieli”, „Bractwa MBNP”, „Straż Honorowa”, „Nieustanna Nowenna”. Mimo dużej ilości kopii obrazu, tylko trzy wizerunki w Polsce posiadają tzw. korony papieskie tj. w Poznaniu, Toruniu i Niedźwiadach koło Kalisza. Bez wątpienia najciekawsze są dzieje kopii obrazu z Lwowa. Wizerunek ten przekazał dla zakonu karmelitanek bosych kardynał Albin Dunajewski tuż przed udaniem się do zakonu we Lwowie. W tym mieście bardzo szybko został uznany za cudowny i dający wiele łask. Powszechnie wierzono, że to wstawiennictwo MBNP uratowało miasto podczas jego słynnej obrony w 1918 r. Po II wojnie światowej, w czasie której obraz dzielił los zakonu, karmelitanki bose umieściły go w kaplicy klasztornej w Niedźwiadach koło Kalisza, gdzie powstało sanktuarium MBNP. Obraz ten pierwsze korony biskupie otrzymał 25 V 1939 r., a 7 VI 1999 r. Jan Paweł II dokonał koronacji podczas swojej IV pielgrzymki do Polski.
Ikona MBNP przedstawia cztery postacie: Matkę Boską, Dzieciątko Jezus oraz dwóch archaniołów: Michała (z lewej) i Gabriela (z prawej). Dzieciątko Jezus ukazane jest jako dziecię, które po zobaczeniu czegoś strasznego gwałtownie przytuliło się do Matki, chwytając swymi małymi rączkami Jej palec u dłoni. Reakcja dzieciątka była tak gwałtowna, że aż spada mu bucik z lewej nogi. Oficjalne opisy (z którymi się spotkałem) postaci Jezusa mówią, że jest on bardzo wystraszony. Uważam, że to jest błędna interpretacja, gdyż tego strachu na twarzy nie widać. Jezus jest tu poważny, jednak uspokojony dzięki bliskość Matki. Dlatego myślę, że autorowi chodziło tu o przedstawienie Jej opiekuńczo-uspokajającej roli, a moment uchwycony w tej scenie przedstawia Jezusa po reakcji strachu. Powodem tego przestraszenia są narzędzia Męki Pańskiej, które trzymają archaniołowie. Archaniołowi Michałowi przypisano włócznię, trzcinę i gąbkę, natomiast Gabrielowi krzyż i gwoździe. Jest to swoista „ przepowiednia” przyszłej męki, która wywołała reakcję lęku Dzieciątka. Matka Boska przeżywa tę wizję (oraz reakcję Syna), dlatego smutek i troska są widoczne na jej twarzy. Z matczyną delikatnością trzyma Dzieciątko, jednocześnie swoim wzrokiem ogarnia patrzących na tę scenę. Mimo cierpienia, oczy Jej promieniują spokojem i miłością, dają nadzieję, że uciekając się do Niej, zostaniemy tak samo przygarnięci jak Jej Syn.
Taka interpretacja obrazu spowodowała, że nadano mu nazwę Matki Bożej Nieustającej Pomocy

1 lipca 1963 r. przeniesiono do Świdwina wikariusza ks. E. Łatę. Na jego miejsce przybył ze Stargardu Szczecińskiego ks. Franciszek Wojtuń, który po parodniowym pobycie wyjechał na urlop. W grudniu 1963 r. za zabytek uznano kościół filialny w Dominikowie.

Po otrzymaniu w 1964 r. z Kurii Biskupiej powiadomienia, że Wojewódzka Rada Narodowa zatwierdziła plan remontu kościoła. Ks. Stachowiak zgłosił się w tej sprawie do Wydziału Architektury i Budownictwa w P. R.N. w Choszcznie i otrzymał odpowiedź negatywną.

Nadto wszystkie dzieci zostały wezwane na wycieczkę do lasu, do której pretekstem stał się„ Dnia Dziecka”, mimo że to międzynarodowe święto wypadało dopiero 5 dni później, w poniedziałek.
Inspektorat Oświaty w Choszcznie sprytnie organizował tę akcję dopiero w środę, dzień przed Bożym Ciałem. Pewna część dzieci została wysłana przez bojaźliwych rodziców do lasu!
Na drugi rok trzeba było odpowiednio zaangażować dzieci, by uniknęły udziału w następnej leśnej imprezie.

Do remontu kościoła nie można było brać miejscowych brakorobów. Ludzie nawet postawili ultimatum : „ Nie będziemy dawać pieniędzy !” Trzeba było więc szukać odpowiedniej ekipy. Prymicje ks. J.M. Oszkiela zaczęły się 40-leciem świeceń kapłańskich ks. prob. Obie uroczystości zostały sfotografowane. Uroczysta akademia przy udziale duchowieństwa dekanatu odbyła się na zewnątrz, pod wieżą kościoła. Według ks. Stachowiaka „Nikt nie próbował chwalić drętwą, zdewaluowaną mową w oklepanych frezesach…. Przepraszali za przewinienia, przykrości wyrządzone i krzywdy. Lepsze takie słowa, niż podarunki i opłaty tym, co brzęczy i szeleści. Bóg wynagrodzi rozczarowania ostatnich lat”.

Rok remontów 1965

W Drawnie przeprowadzono kapitalny remont wieży. Szczyt został pokryty nową blachą. Dach na wieży przekładany, łaty wymieniono. W kościele, z okazji malowania wnętrza, usunięto schody obok ołtarza. Prowizoryczne boczne ołtarze usunięto, okna naprawiono, tynk na zewnątrz uzupełniono i wybetonowano ściek z rynien. Salkę katechetyczną odnowiono. Otrzymała nową podłogę. Dach naprawiono, otynkowano i odmalowano wnętrze po naprawie tylnej ściany, wyposażono je w nowe ławki, stoliki i nowy piec. W Barnimiu usunięto walącą się lipę (zabytek) sprzed 600 lat. Nie była do uratowania – burza zwaliła ją na kościół. Z tej okazji uporządkowano cmentarz i ogrodzono nowym parkanem, ozdobiono go licznymi kwiatami. Ołtarz otrzymał nowy obraz Najświętszego Serca Jezusa.

W Dominikowie zupełnie odnowiono i pomalowano wnętrze kościoła. Usunięte zostały empory. Ołtarz główny otrzymał nowe złocone ramy do głównego obrazu i nową instalację elektryczną. Nowy sufit pokryty został płytami pilśniowymi i pomalowany. Starszy brat Władysław Jakubowski refundował m.in. srebrną monstrancję złoconą.

Na uroczyste oddanie Polski w macierzyńską niewolę Bogurodzicy wyjechała liczna delegacja z ks. J. Gałeckim na czele do Częstochowy. Sprawiono staraniem Kółek Różańcowych nowy, duży, piękny dywan do głównego ołtarza oraz chodnik do prezbiterium.

Siostra Jadwiga Moroz podarowała koronkowy obrus do głównego ołtarza na ambonę, albę i komżę pięknej ręcznej roboty.

Rok milenijny1966

W tym roku ksiądz Stachowiak nie uniknął kłopotów i musiał zapłacić grzywnę za nie prowadzenie księgi inwentarzowej, nastąpiło to mimo odwołania do Sądu w Stargardzie i rewizji w Wojewódzkim Sądzie w Szczecinie. W sierpniu 1966 r. unieważniono Księgi kasowe parafii i nałożono podatek na parafię w kwocie ponad 3022 zł. W uzasadnieniu podano „…. za nie prowadzenie księgi inwentarzowej …. jako składnik Księgi kasowej”. Po 1odejściu ks. J. Gałeckiego katechizacją dzieci zajął się ks. Franciszek Radomski z Chojny.

Do parafii wpłynął LIST ORDYNARIUSZA GORZOWSKIEGO Z 3 XII 1966 r., można śmiało rzec, że jest to najważniejszy list w historii parafii. Ksiądz biskup Pluta napisał w nim:
„Diecezja Gorzowska podobnie jak inne diecezje, wyśpiewała Panu Bogu w dniu 6 listopada 1966 r. wdzięczne „ Te Deum” za TYSIĄCLECIE Królestwa Chrystusowego na polskiej ziemi i za SKARB WIARY, z którym z dobroci i Opatrzności Bożej wstępuje w NOWE TYSIĄCLECIE bytu chrześcijańskiego Narodu. W tym radosnym, pełnym żywej wiary i niezłomnej nadziei akcie religijnym uczestniczył lud gorzowski, a razem z Wiernymi całej diecezji również Delegacja parafii DRAWNO, która w łączności z J. Em. Ks. Kardynałem Stefanem Wyszyńskim, Prymasem i Episkopatem, ze swymi Księżmi Biskupami i Duchowieństwem wyznała publicznie przynależność do Jezusa Chrystusa w Jego gorzowskim Kościele. Za tę dojrzałą postawę, poniesiony trud i niewygody w pielgrzymce do Gorzowa, za okazane uczucie miłości i przywiązania do Ewangelii, za wewnętrzne rozmodlenie i czynne uczestnictwo w Najświętszej Ofierze Mszy wyrażam ojcowskie uznanie, a jako zadatek na Nowe Tysiąclecie Wiary w parafii DRAWNO udzielam Arcypasterskiego Błogosławieństwa.”

1967 Rok po obchodach milenijnych nastąpiły intensywne przygotowania do wizytacji kanonicznej sufragana Diecezji Gorzowskiej w Gorzowie ks. bp. Jerzego Stroby.
Szczególnie imponująco wypadła procesja maryjna przed zakończeniem Misji Św. Nowością było poświęcenie krzyża misyjnego połączone z poświeceniem samochodów i 32 motocykli. Wymieniono na nowe zbutwiałe krzyże w Drawnie, w Dominikowie i w Zatomiu.

W tym też roku odbyły się trzecie wczasy osób niepełnosprawnych w Drawnie. Przyjechali tu z różnych stron Polski. Był między nimi kościelny ze Szczecin-Pogodna na wózku inwalidzkim. Stracił obie nogi. Wszyscy sobie wzajemnie pomagali, widać było ich ogromne przywiązanie do kościoła.

Ostatnie lata na probostwie

W 1968 roku została odnowiona całkowicie zakrystia, wyremontowano ogrodzenie cmentarza. Odświeżono pokoje, usunięto przecieki na dach. W sierpniu wikariusza ks. Franciszka Radomskiego przeniesiono do Słupska. Na jego miejsce przybył z Bytnicy ks. Mieczysław Ostruch, który opuścił parafię 01.02 1969 r., by objąć samodzielna placówkę.
W 1969 r. ks. Stachowiak odnotował w kronice: „Od lutego zostałem sam, bez współpracownika, konieczna pomoc okazała się w katechizacji wiosek. Objął katechizację kleryk Henryk Kaszubski, który po odbyciu służby wojskowej przed czasem zwolniony, nie zdążył ukończyć rozpoczęty rok studiów. Podniósł liturgiczny śpiew na nabożeństwach. Znowu młodzież uczęszcza liczniej na śpiewy i na katechizację.
Rekolekcje Wielkopostne przeprowadził o. Antoni Wiśniowski, dominikanin delegowany z Ośrodka Kaznodziejskiego Warszawskiego z Poznania, równocześnie odbyły się także rekolekcje w Barnimiu i w Dominikowie. Trwały od 05.03 do 09.03 b.r.

W dniu 27 V b.r. zapowiedział wizytację dziekan ks. Zygmunt Ratajczak, dziekan z Kalisza Pom. Od 1 czerwca wydzielono wikariusza do duszpasterstwa w Drawnie. Jest nim Kazimierz Piechota. Tydzień Miłosierdzia przeprowadzony ściśle według instrukcji bez konkretnych uczynków z minionych lat.

Uroczystości ku czci Św. Stanisława Kostki odbyły się przy minimalnej dotychczas frekwencji młodzieży męskiej. Wynik: koniecznie trzeba się zajmować duszpasterstwem młodzieży, by zachować przynajmniej poziom z czasów ks. Gałeckiego, wytrawnego młodzieżowca. W dniu dzisiejszym 12 listopada 1969 r. ufundowali Władysławostwo Jakubowscy z Dominikowa wartościową puszkę bogato złoconą, o trzonie czysto srebrnym po innych cennych ofiarach jak pancerne tabernakulum. Proszę o modlitwę liturgiczną za fundatorów i dobrodziejstwo kościoła po zgonie. Osobny wpis do Złotej Księgi, obszernie wspomina o ich prośbie. Pragnę podpisem swoim ponowić prośbę swoją”.
W 1970 roku była ciężka i kapryśna zima. Spadło masę śniegu, który zalegał dach kościoła, który po roztopach ucierpiał poważnie. Katastrofie zapobiegli mieszkańcy Drawna, panowie Antoni Sokołowski i Pawłowski. Ryzykując z pełnym poświęceniem niemal codziennie przez szereg dni zrzucali z dachu tony śniegu. W ten sposób uratowali nie tylko dach, ale i pośredni sufit i ściany. Zima była tak ostra, że jeszcze 29 marca zamarznięty był cmentarz w Drawnie. Lepiej przedstawiała się sytuacja z kościołami filialnymi w Barnimiu i w Dominikowie, gdyż ich strome dachy same poradziły sobie ze śniegiem. Zmiana proboszcza nastąpiła w czerwcu 1971 r.

Koniec pewnej epoki

Ksiądz Bruno Stachowiak przeszedł na emeryturę. Parafię objął Ks. Marian Mach, który nie pobył w Drawnie długo i w lipcu 1971 r. przekazał „urząd” w ręce księdza ks. Edmunda Łaty. Nowy proboszcz objął urzędowanie 25 lipca 1971 r. Według przekazów nie miał nawet gdzie mieszkać, gdyż ksiądz Stachowiak zajmował pierwsze piętro, a parter był w fatalnym stanie. Ponadto niektórzy parafianie byli skłóceni z poprzednikiem i przestali uczęszczać do kościoła. W sierpniu został odnowiony parter plebanii (przy wydatnym udziale wiernych), ale to już inna historia.

Ksiądz Brunon Stachowiak zmarł dwa lata po przejściu na emeryturę 03.12. 1973 roku.

(Opracowanie: Andrzej Szutowicz, na podstawie materiałów udostępnionych w 2005 r. przez śp ks. prał.Stanisława Gulczyńskiego)

 

Antologia utworów Franciszka Bohuszewicza

Rodzina Poety – Pamięci Leszka Tomaszewskiego

RODZINA POETY

Kiedyś w latach 60 –tych gdy byłem wyrastającym szkrabem siedziałem u mojej babci Weroniki w kuchni. Było to w Bytowie. Babcia coś robiła aż przyszedł dziadek Franciszek i zaczęli miedzy sobą po swojemu rozmawiać, nic nie rozumiałem. Zacząłem się zastanawiać nad ich mową. Gdy dziadek wyszedł do warsztatu, ni stąd i ni zowąd zapytałem. Babciu a babcia jest Polką ? Babcia popatrzyła na mnie i rzekła nie Andrzejku, nie, ja jestem Białorusinką… Mieszkaniec Rościna pan Józef Leszek Tomaszewski przyniósł swoje materiały do muzeum w Drawnie. Są to zdjęcia ,dokumenty a wśród nich świadectwa z polskiej szkoły w Indiach. Materiały te przekazał p. Alicji Łukasik kierującej sprawami drawieńskiego „Spichlerza”. Przy okazji opowiedział Jej fascynujące dzieje swojej rodziny, które p. Łukasik pobieżnie spisała. Pan Tomaszewski pokazał dwie książki autorstwa Jego pradziadka Franciszka Bohuszewicza. Przyjechałem do Spichlerza dzień po tej wizycie. Podobizna autora książki którą pokazała mi p. Alicja wydała mi się znajoma .Myśli moje pobiegły do dalekich Żupran. Do kościoła na Białorusi z przyległym cmentarzem. Ale w materiałach miejscowość ta nie była wspomniana. Przewijały się jedynie Kuszlany. No cóż pomyliłem się. Z pomocą przyszedł internet . Już nie było pomyłki .Nie ulegało wątpliwości swego czasu stałem w Żupranach przy grobie rodzinnym przodków p. Tomaszewskiego. Internet odsłonił kolejną tajemnicę, okazało się, że Franciszek Bohuszewicz uznany jest za prekursora nowoczesnej literatury białoruskiej. Do czasu wizyty w Spichlerzu nikt nie wiedział ,że prawnuk pisarza jest mieszkańcem naszego regionu. Dziś dzięki muzeum w którego powstaniu mam znaczny udział już to wiemy. Pojechałem do Rościna rozmawiałem z p. Tomaszewskim i to co jeszcze się dowiedziałem dopisałem do relacji Alicji Łukasik, którą również uzupełniłem biografią Franciszka Bohuszewicza.

1. PRADZIADEK

Motto: „Nie pakidajcież mowy
naszaj biełaruskaj, kab nie umiorli”

Franciszak Bohuszewicz urodził się 21 marca 1840 roku w folwarku Świrany, w powiecie wileńskim, guberni wileńskiej (dziś gmina Rukojnie, rejon wileński, Litwa). Pochodził z rodziny szlacheckiej. Został ochrzczony w kościele katolickim w Rukojniach. W 1846 roku rodzina Bohuszewiczów przeniosła się do folwarku Kuszlany k. Oszmiany tu Franciszek spędził dzieciństwo.. W rodzinie Bohuszewiczów, wiele uwagi poświęcano nauce języków. Prócz „tutejszej mowy”, czyli języka białoruskiego, w rodzinie używano języka francuskiego, nie mówiąc już o polskim. Biblioteka domowa liczyła wiele powieści w języku francuskim, także utwory poetyckie np. Pierre’a Jeana Berangera. Wszystko to wpłynęło później na kształtowanie się F. Bohuszewicza jako poety…Młody Bohuszewicz ukończył w 1861 r. gimnazjum w Wilnie i wstąpił na Wydział Fizyczno-Matematyczny Uniwersytetu Petersburskiego. Za udział w antycarskich zamieszkach studenckich, został z uniwersytetu wydalony. Wrócił na Białoruś. Był wiejskim nauczycielem we wsi Dociszki, w powiecie lidzkim. Tu zastał go wybuch Powstania Styczniowego do którego przyłączył się. Podczas bitwy w lasach augustowskich Bohuszewicz został ranny. Od śmierci uratowali go włościanie. Po stłumieniu powstania dzięki protekcji uniknął zesłania na Sybir. Opuścił strony rodzinne i udał się na Ukrainę, gdzie dzięki Janowi Karłowiczowi w 1865 roku wstąpił do Nieżyńskiego Liceum Prawa. W 1868 roku ukończył naukę i od 1869 r. pracował w różnych instytucjach sądowych, głównie na Ukrainie. 20 lat przebywał poza Białorusią.

Najdłużej zatrzymał się w mieście Konotop na Ukrainie, gdzie ponad 10 lat był śledczym sądowym. Po ogłoszeniu amnestii dla powstańców w 1884 roku wrócił w rodzinne strony. Został adwokatem przy Wileńskim Sądzie Okręgowym. Zaczęto nazywać go adwokatem chłopów, gdyż ich szanował i bronił. Był miłośnikiem poezji Adama Mickiewicza uważał go za piewcę ziemi białoruskiej. Z okazji 100 rocznicy urodzin poety został członkiem komitetu jubileuszowego. Organizował zbiórkę pieniędzy na pomnik poety. Do tego komitetu wciągnął Elizę Orzeszkową. Wiosną 1898 r. przeniósł się do Kuszlan na Białorusi. Niestety z powodu choroby uroczystość odsłonięcia pomnika odbyła się bez niego… Pomnik ten znajduje się w kościele św. Jana w Wilnie. Bohuszewicz pisał głównie w języku białoruskim który uważał za ojczysty. Zaczął to robić, gdy jeszcze był na Ukrainie, ale działalnością literacką zajął się dopiero po powrocie do Wilna. Za jego życia w druku wyszły dwa zbiory jego wierszy i poematów, były to „Dudka białoruska” (Kraków, 1891 r.) i „Smyk białoruski” (Poznań, 1896 r.). Przygotował do wydania również zbiór wierszy „Opowiadania białoruskie”, ale nie wydrukowano go a rękopis zaginął. Należy odnotować, że po upadku powstania styczniowego do roku 1905 na Białorusi zakazany był druk białoruskich książek, dlatego jego utwory były wydawane nielegalnie, rozchodziły się w rękopisach. Poezja Bohuszewicza jest poezją chłopską, używał literackich pseudonimów Maciej Buraczok i Symon Rewka (Symon Reuka z-pad Barysawa) spod Borysowa. Maciej Buraczok był mieszkańcem Kuszlan a Symon Rewka, Borysowa za Mińskiem. W ten właśnie sposób pseudonimy objęły niejako całą Białoruś. Był on pierwszym autorem całkowicie białoruskiego tomu poezji. Jest uważany za „ojca realizmu białoruskiego, za twórcę narodowych tendencji w literaturze Białorusi”. Mawiał „Nie porzucajcie naszej rodzinnej mowy białoruskiej, aby nie umarła!”. Spod jego pióra wyszły pierwsze opowiadania nowej białoruskiej literatury: opowiadanie „Tralalonoczka”, wydane w osobnej książeczce w 1892 r., ludowe nowele; „Świadek”, „Polesowszczik”, „Diadina”, opublikowane po śmierci poety w gazecie „Nasza Niwa” w 1907 roku. Nadal nie znaleziono skonfiskowanych „Opowiadań białoruskich”. Publikował także w języku polskim. Był korespondentem polskiego czasopisma „Kraj”. Zachowały się jego listy do Elizy Orzeszkowej i Jana Karłowicza.

Franciszek Bohuszewicz zmarł 28 kwietnia 1900 roku w Kuszlanach . Pogrzeb odbył się 1 maja 1900 roku w Żupranach. Co roku w dniu imienin Franciszka Bohuszewicza (2 kwietnia) w wileńskim kościele św. Bartłomieja i w kościele w Rukojniach są odprawiane msze św. za duszę poety. Na cmentarnym czerwonawym pomniku poety umocowano rzeźbiony wizerunek jego twarzy , niżej na tabliczce napisano:

Францішак Казіміравіч
Багушэвіч
1840 – 1900
беларускі паэт-дэмакрат

Obok stoi postument, który upamiętnia jego bliskich: ojca Kazimierza, matkę Konstancję, brata Władysława i syna Tomasza. W Żupranach stoi także pomnik poety. Na stronie „Dudki białoruskiej” Fr. Bohuszewicz napisał „Może ktoś zapyta, gdzie jest teraz Białoruś Tam, bracia, jest ona, gdzie żyje nasza mowa: jest ona od Wilna do Mozyrza, od Witebska niemal do Czernihowa, gdzie Grodno, Mińsk, Mohylów, Wilno oraz wiele miasteczek i wsi…”

2. DZIADEK

Franciszek Bohuszewicz miał pięcioro dzieci. Niestety, troje z nich zmarło w dzieciństwie.
Jego syn Tomasz Wilhelm ukończył w Petersburgu architekturę. W rodzinie mówiono na niego z białoruska „ Aciczok”. Zawodowo współpracował z profesorem Antonim Wiwulskim (architekt i rzeźbiarz; Pomnik Grunwaldzki w Krakowie, kaplica w Szydłowie, Trzy Krzyże w Wilnie), a przez pewien czas był asystentem prof. Ferdynanda Ruszczyca (malarz, grafik, scenograf, m.in. dziekan Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie). Był wszechstronnie uzdolniony, obok spraw zawodowych interesował się literaturą i muzyką. Pisał powieści, wiersze, a także grał na skrzypcach.
W rodzinie wspomina się historię gdy wsłuchał się w grę wędrownego skrzypka, znanego w okolicy, gdyż przygrywał w karczmach, grał na dworach itp. W pewnym momencie Bohuszewicz zainteresował się instrumentem. Na jego prośbę skrzypek dał mu je do rąk. Wtedy Bohuszewicz zauważył na nich napis: „Stradivaldius”. Zapragnął mieć ten instrument i po targach, za stosunkowo niedużą kwotę, kupił go od właściciela. Pasje literackie spowodowały, że poznał Ludwikę Kondratowicz wnuczkę słynnego poety i tłumacza Władysława Syrokomli. Między nimi zawiązało się głębokie uczucie i o mały włos nie doszłoby do małżeństwa. Stało się jednak inaczej i Ludwika została panią Białecką. Natomiast Bohuszewicz poślubił Józefę Markowską, sąsiadkę z Kuszlan. W czasie wojny 1919 r. była ochotniczką – sanitariuszką niestety podczas pielęgnacji rannych zaraziła się jakąś chorobą zakaźną i zmarła w Wilnie . Została pochowana na słynnym cmentarzu Rossa. Jej nagrobek zachował się do dziś…
Jak wiadomo pisał wiersze ,niestety z wielu zachował się jeden, który wpisał do dzienniczka żony.

„Smutny kwiatek już przekwita
Traci swe kolory
A motylek wciąż go pyta
Czyś kwiatku nie chory ?

Mój motylku nie rozumiesz,
Że czas życia leci……..
Bo choć fruwać pięknie umiesz
Śmierć też ciebie zgniecie…….”

Zmarł w lutym 1929 r. Osierocił trzy córki; Stanisławę, Gabrielę i Konstancję. Zaraz potem latem tr. zmarła jego matka Gabriela zd Szklionnik. Kobieta wszechstronnie uzdolniona. Władała kilkoma językami w tym niemieckim, angielskim, włoskim. Była strażniczką rodowej tradycji, lubiła muzykę, zresztą sama grała na fortepianie. Głównie ulubione utwory męża. Nosiła stale przy sobie klucze do tajemniczego kuferka. Wszyscy myśleli, że przechowuje tam jakieś skarby. Po latach okazało się ,że były to listy od przyjaciół między innymi od Elizy Orzeszkowej a także ważne dla rodziny dokumenty z których najcenniejsze posiadały podpisy króla Stanisława Augusta. W kuferku były też rękopisy jej męża Franciszka Bohuszewicza. Dzięki niemu ,gdyż był on powstańcem styczniowym otrzymywała od „Związku Powstańców 1863 r.” niewielka pensję. Razem z córką Konstancją opiekowała się dziećmi syna. Tomasz Bohuszewicz ożenił się ponownie z Marią Piwnicką. Po jego śmierci druga żona wstąpiła do zakonu, zmarła w 1970 r. w Bochni.

3. POSTAĆ OJCA „ŻUKA”

Już w 1941 roku zawiązała się w Kuszlanach komórka konspiracyjna , którą zorganizował Józef Tomaszewski. Po wywiezieniu żony z dziećmi na Syberię ukrywał się poza domem i uniknął deportacji. Został jednym z pierwszych żołnierzy podziemia w rejonie Oszmiany.
Rzucił się w wir działalności konspiracyjnej pod pseudonimem „Żuk” tworząc w Kuszlanach placówkę kontaktową, bazę zaopatrzenia oddziałów leśnych i ośrodek szkoleniowy. Józef Tomaszewski został zastępcą komendanta placówki Kuszlany (komendant ppor. Zygmunt Szafnagiel ps. Wilgo) wchodzącej w skład Ośrodka Soły, Inspektoratu F (Oszmiana) AK. Ponadto „Żukowi” powierzono komendę nad bazą zaopatrzeniową „Grupy Dąb” późniejszej 13 Brygady Nietoperza. Baza zaopatrywała podległych żołnierzy w mundury, które szyto konspiracyjnie w zorganizowanym przez Tomaszewskiego zakładzie. Głównym „krawcem” był Aleksander Zawadzki, którego w tym dziele wspierały dziewczyny z okolicznych wsi. W innym miejscu produkowano wyroby ze skóry siodła, pasy, ładownice. Dla bazy pracował także kowal Kazimierz Abcewicz, który był także rusznikarzem. Niestety w 1944 r. przeszedł na stronę radziecką i został przez AK rozstrzelany. Tomaszewski organizował także dostawy materiałów dla warsztatów, a w przypadku ich braku przydzielał pieniądze na ich zakup. Za pieniądze będące w dyspozycji Tomaszewskiego kupowano nawet broń od żołnierzy niemieckich. W lipcu 1944 r. Tomaszewski na rozkaz Inspektora przeprowadził w swoim rejonie mobilizację na korzyść 10 Brygady formującej się w rejonie Klewicy. Podczas przegrupowania do tego rejonu 200 osobowy oddział został otoczony przez NKWD i rozbrojony. Tomaszewskiemu udało się uciec, zmienił nazwisko na Józef Zakrzewski. Unikając aresztowania, pod przybranym nazwiskiem przybył do Polski i osiedlił się w Giżycku. Został nadleśniczym nadleśnictwa „Czerwony Dwór”.
W 1947 roku szczęśliwie połączył się z żoną i dziećmi przybyłymi z Indii. Wtedy wrócił do właściwego nazwiska co okazało się początkiem jego tragedii: inwigilowany, przesłuchiwany jako żołnierz AK (T.Gasztold podaje, że był podporucznikiem natomiast są opracowania gdzie widnieje jako sierżant) niedługo nacieszył się rodziną. 25 stycznia 1949 roku wyczerpany psychicznie fizycznie zmarł na zawał serca.

4. RELACJA LESZKA TOMASZEWSKIEGO O RODZINIE

Mama moja Stanisława (rocznik 1912) pochodziła z rodziny Bohuszewiczów, jej ojciec a mój dziadek Tomasz Bohuszewicz był wykładowcą na Uniwersytecie Wileńskim im. Stefana Batorego. Trzy córki z pierwszego małżeństwa usamodzielniły się i założyły swoje rodziny. Wszystkie w tym moja mama uczyły się w liceum w Oszmianie, gdzie skończyły tzw. „małą maturę”. Do tego liceum uczęszczała także Nina Andrycz oraz Irena Górska późniejsza Damięcka (żona, matka i babcia słynnych aktorów). Tomasz Bohuszewicz miał siostrę Konstancję . Była oczkiem w głowie swego ojca poety. Podobnie jak Franciszek Bohuszewicz była uzdolniona muzycznie .Miała piękny głos który zaprowadził ją aż do Włoch. U progu wejścia na drogę kariery gdy miała wystąpić na deskach La Scali przeziębiła się ,choroba zniszczyła jej talent. Straciła głos. Ukończyła jednak Konserwatorium w Wilnie i pracowała w Oszmianie jako nauczycielka muzyki w miejscowym gimnazjum. Jak mawiano wyszła dobrze za mąż. Jej wybrańcem był Jan Mnichowicz który piastował w Oszmianie funkcję dyrektora Centrali Rolniczej a potem Banku Spółdzielczego. Małżeństwo Mnichowiczów zamieszkiwało tzw majątek Kuszlany II. Oboje zmarli jeszcze przed wojną (ona ok. 1936 roku) .Mieli niepełnosprawnego syna. Nazywano go „Franułek”, był dobrym przez wszystkich lubianym dzieckiem. Zmarł nie osiągnąwszy pełnoletniości. W ich domu wisiały portrety F. Bohuszewicza i jego żony Gabrieli. oraz przechowywano rękopisy poety. Niestety wszystko gdzieś zaginęło. Moja mama wyszła za mąż za leśniczego Józefa Tomaszewskiego. Pochodził z rodziny którą dzieje zagnały do Saratowa, tam się urodził. Tylko sobie znanymi drogami i sposobami wrócił do Polski. Młode małżeństwo zamieszkało w miejscowości Podzielone. Tam urodziła się moja siostra Krystyna. Okres dzieciństwa był wspaniały. Sielankę przerwała wojna. 17 września przyszła Armia Czerwona.. Nasze spokojne życie diametralnie się zmieniło.10 lutego 1940 r. zło zapukano do naszych drzwi. Ojca wtedy nie było w domu byłem ja, siostra i mama. Miałem wówczas 4 lata, siostra 7. Zapakowano nas wszystkich i wywieziono . Kierunek był wtedy jeden – Syberia. Przez swą nieobecność Ojciec uchronił się przed deportacją. Rodzina została rozdzielona na długie lata .Ojciec związał się z miejscową konspiracją.
Ponieważ moja mama była wnuczką znanego poety na Białorusi – Franciszka Bohuszewicza, który pod pseudonimem „Maciej Buraczok” jest uznawany za twórcę nowoczesnej literatury białoruskiej, mogła wraz z nami być uchroniona przed wywózką, niestety nikt za nami się nie stawił. Wszyscy trafiliśmy do miejscowości Ziemlonogorsk. Matka pracowała w kopalni barytu. Niezadowolona z warunków pracy jakie tam panowały, wyraziła głośno swoje pretensje i…została skazana na 8 lat łagrów. Zostaliśmy sami , my dwoje małych dzieci w ziemiance. Wstrząs jaki przeżyliśmy spowodował ,że ten okres zatarł się całkowicie w mojej i siostry pamięci. Nie pamiętamy co się z nami stało. Dzięki porozumieniu Sikorski – Stalin i armii gen. Andersa matka została zwolniona z łagru. Stało się to za sprawa wujka oficera Kazimierza Abramowicza. Wujek przed wojną był sędzią i za komunizm skazał na trzy lata przyszłego ministra PRL Stefana Jędrychowskiego (dlatego po wojnie bał się wrócić do Polski). To dzięki wujkowi jako członek rodziny żołnierza mama znalazła się w rejonie formowania armii. W porę odszukała nas i razem z armią Andersa wydostaliśmy się do Persji obecnie Iran. Tam byliśmy przez rok. Mieszkaliśmy w Teheranie. Potem skierowano nas do osiedla dla uchodźców w Indiach w miejscowości Valivade. Razem z siostrą chodziliśmy do zorganizowanej tam polskiej szkoły .Mama znalazła pracę jako maszynistka w polskim starostwie. Naszym harcmistrzem był rtm. Zdzisław Peszkowski, późniejszy ksiądz i opiekun Rodzin Katyńskich ( zm. 8.10.2007 r. pochowany został w warszawskiej Świątyni Opatrzności Bożej ) W kwietniu 1947 r. wyjechaliśmy z Indii do Polski – do ojca, który już osiadł w Giżycku. Tak szczęśliwie połączyliśmy się. Byliśmy znów razem. Gdy ogłoszono dekret o amnestii, ojciec który występował pod konspiracyjnym nazwiskiem Józef Zakrzewski skorzystał z możliwości „bezkarnego” ujawnienia się i wrócił do właściwego nazwiska, to okazało się początkiem tragedii. Inwigilowany i przesłuchiwany, wielokrotnie zatrzymywany, jako były żołnierz AK niedługo nacieszył się rodziną. 25 stycznia 1949 roku zmarł na zawał serca.

Ponownie utrzymanie rodziny spoczęło na barkach mamy. Uczęszczałem w Giżycku do LO jednak wskutek namowy kolegów razem pojechaliśmy do Gdańska i tam zostałem przyjęty do Technikum Budowlanego. które ukończyłem w 1955 roku i otrzymałem nakaz pracy w przedsiębiorstwie instalacji sanitarnych w Szczecinie. Następnie zostałem powołany do służby wojskowej. Początkowo był to 3 pułk pontonowy we Włocławku. Następnie przeniesiono mnie do 5 Mazurskiej Brygady Saperów w Szczecinie. skąd w 1956 r. trafiłem z kompanią na kilka miesięcy do Drawna. Skoszarowano nas w tutejszej jednostce która mieściła się w rejonie nazywanym Rukino. W Drawnie pracowaliśmy przy budowie dróg, remoncie budynków itd. Po służbie zamieszkałem na stałe w Szczecinie. Jednak coś mnie do Drawna ciągnęło gdyż wymykając się na piwo do „Smakosza” zauroczyłem się tym miastem. W okresie późniejszym kilkakrotnie odwiedzałem Drawno, aż podjąłem decyzję o kupieniu sobie tu domku. Razem z żoną wspólnymi siłami powoli lecz wytrwale wyremontowaliśmy nasz dom. Mija już prawie 30 lat jak można mnie uznać za mieszkańca poddrawieńskiego Rościna. Jednak na stałe mieszkamy tu kilkanaście lat. Wiele złego w przeszłości doznała również rodzina mojej żony Emilii . Pochodzi z rodziny o popularnym nazwisku Nowak. Jak twierdzi najbliżej spokrewniona jest z Nowakami i Kowalskimi .Jest z Wielkopolski spod Śleszyna. Jej ojciec Zygmunt Nowak w czasie okupacji uderzył Niemca, przez co ukrywał się .Jednak był przez Niemców stale poszukiwany. Co szczególnie odczuwała jego żona.. Ukrywał się niedaleko domu. Widział jak mama mojej żony była poniewierana dlatego nie wytrzymał i dobrowolnie ujawnił się. Został wysłany do Oświęcimia skąd nie powrócił. Moją żonę razem z mamą ,babcią i siostrą wysłano na roboty do Niemiec. Trafiły w okolice Hanoweru .Miały szczęście zostały zatrudnione w gospodarstwie którego właściciel nie identyfikował się z faszyzmem. Był sprawiedliwy i pozostał w ich pamięci jako dobry człowiek.. Siostra moja po mężu Szmańda ukończyła studia chemiczne zamieszkała w Warszawie gdzie mieszka do dziś. Ma dwie zamężne córki Grażynę Przedmojską i Joannę Bojanowską które również mają dzieci . Grażyna córkę Magdalenę a Joanna córkę Ewę i syna Filipa. W Warszawie na Powązkach leży nasz kuzyn który jako żołnierz AK poległ 15 sierpnia 1944 r. w Powstaniu Warszawskim Spoczywa blisko grobu Gomułki, na prawo pierwszy w szeregu grobów powstańczych.

Nazywał się Sławomir Lewandowski był synem siostry mego ojca Zofii zd Tomaszewskiej która wyszła za mąż za Wielkopolanina oficera WP Wiktora Lewandowskiego (w 1939 r. będąc już majorem, dostał się do niemieckiej niewoli i przebywał w Oflagu II C Woldenberg) Ciocia Zofia miała jeszcze córkę Alicję która zmarła na białaczkę. Siostra mojej mamy Konstancja po mężu Przednikowska osiadła w Sopocie gdzie zmarła. Z jej dwójki dzieci syn Edward zmarł w wieku 2 lat w 1939 r. W 1942 r. zmarł jej mąż przedwojenny policjant. Natomiast żyje ich córka Wiesława Polikowska która ma syna Zbigniewa na stałe mieszkającego w USA. Druga siostra , już też nieżyjąca ,ciocia Gabrysia Mędygrał poślubiła leśnika i mieszkała w nadleśnictwie koło Włocławka, gdzie jej mąż był adiunktem. Jej syn Wiktor (nie żyje) i córka Zofia mają też dzieci i także wnuki. Córki Wiktora Agata Wrzecionowska i Bożena Gołębiowska wychowują kolejne pokolenie; Pawła Wrzecionowskiego , Wojciecha i Barbarę Gołębiowskich. Córka cioci Gabrysi Zofia Mędygrał po mężu Galant ma syna Cezarego i córkę Katarzynę Dyl oraz wnuki Nataniela Galant i Grzegorza Maksa Dyl. Obecnie nikt z bezpośrednich potomków Franciszka Bohuszewicza nie mieszka na Białorusi. Zamieszkują USA, Warszawę, Włocławek, Toruń, Sopot i Rościn k. Drawna. Reprezentują różne zawody, jest wśród nich lekarz, informatyk, geolog, hotelarz, notariusz, kurator, budowlaniec, chemik itp. Tak toczą się dalej losy potomków piewcy Białorusi.

5 .RELACJA AUTORA

Byłem w Żupranach w 1988 roku była to era Gorbaczowa . Jechaliśmy wtedy w kierunku Smorgoń. Żuprany znałem z opowiadań p. Heleny Woronieckiej z Bytowa ,która jako dziewczynka recytowała wiersz wizytującemu tą miejscowość prezydentowi RP prof. Ignacemu Mościckiemu. Ponadto z Żupranami związany był „zbuntowany” zdobywca Wilna gen. Lucjan Żeligowski. Ponieważ miejscowy kościół był otwarty zatrzymaliśmy się na chwilę. Moja teściowa Leonarda Suchłabowicz miała jakiś sentyment do tej świątyni. Wszedłem do schludnego kościoła Od razu rzuciły mi się w oczy dwie rzeczy. Ława dla dziedziców stała przy ścianie. Wydaje mi się ,że był tam wyrzeźbiony herb .Drugim była tablica pamiątkowa Franciszka Bohuszewicza. Dlaczego ją zapamiętałem? Dlatego, że zwróciłem uwagę na nazwisko nosiła je znana rewolucjonistka. Pomyślałem, że pewnie była stąd. W kościele było kilka osób coś przygotowywali. Miejscowy ksiądz był urzędnikiem zatrudnionym na państwowej posadzie i tylko przyjeżdżał na nabożeństwa. Poszedłem na cmentarz gdzie stał obelisk Bohuszewicza

Opracował: Andrzej Szutowicz DRAWNO

Literatura:

  • Helena Kozłowska „Śladami Franciszka Bohuszewicza”
  • http://www.slonko.com.pl/czasopis/in.php?id=0504/2005_04_c12
  • Alicja Łukasik: Notatki własne
  • Maciej Konopacki „Wywiad z wnuczkami Bohuszewicza” Niwa Nr 4 ( 259 ) 28 stycznia 1962 r.
  • http://archiwum2000.tripod.com/511/bogusz.html
  • Jurij Gil Franciszak Bahuszevič (Franciszek Bohuszewicz) – klasyk literatury białoruskiej
  • http://www.slonko.com.pl/czasopis/in.php?id=0504/2005_04_c12
  • Tadeusz Gasztold „Nad Niemnem i Oszmianką” Wydawnictwo Głos Pomorza Koszalin 1991r. str. 98-99
  • Edmunt Banasikowski „Na zew Ziemi Wileńskiej” Wyd. Editions Spotkania 1990 r.s.11